RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Noworoczne przemyślenia emigranta

noworoczneprzemyslenia

Na początku jedno słowo, takie poświętne!

Przepraszam!!!

Przepraszam, jeżeli pisząc poprzedni tekst o sobie i swojej decyzji wyjazdu do Stanów by zmieniać tam pieluchy, zawiodłam niektóre osoby. Zawiodłam pisząc: "jestem szczęśliwą nianią" z naciskiem na słowo "szczęśliwą"... Hmm... wiem, że osoba, która mi to powiedziała wprost nie jest jedyną personą, która w podobny sposób pomyślała. Jednak dziękuję za konstruktywną krytykę. Daje do myślenia. O tak! Daje do myślenia o sposobie myślenia innych.

Chcemy przełamywać stare schematy. Chcemy zasłużyć na miano nowego pokolenia, które jest otwarte na świat, chętne do podejmowania nowych wyzwań i pełne zapału do łamania stereotypów, które od lat kierują życiem większości Polaków (nawet tych młodych). Kłócimy się z rodzicami i starszymi znajomymi, że są staroświeccy i że, aby coś zmienić, trzeba iść z duchem czasu. Nie potrafimy jednak pozbyć się stereotypu, który mówi: "Będę szczęśliwy, jeżeli będę miał dużo pieniędzy. I będę szczęśliwy, jeżeli po te pieniądze nie będę musiał jechać do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Holandii, Danii, Niemiec, czy Bóg jeden wie, gdzie jeszcze." A może tak właśnie jest. Pozwólcie mi pomyśleć. Na pewno jest w tym jakaś stara prawda. Prawda płynąca w naszej polskiej krwi. Przejmowana i celebrowana z dziada pradziada, co również dla niektórych oznacza, że szczęśliwym można być tylko na ziemi, na której się urodziło. W ostatecznych wypadkach... i na emigracji. Tam jednak zarabiając dniami i nocami, w myślach przeliczając na złotówki każdego euro, funta, czy dolara. Śniąc na tej emigracji o tym, na co wydamy wymienione na złotówki pieniądze. Każdy ma ambitne plany rozpoczęcia własnego biznesu, kupna super sportowej bryki, może małego mieszkanka...

Wiecie co większość robi? Wiem, że wiecie. Przepuszcza te pieniądze nie wiadomo na co i nie wiadomo kiedy. I już potem nie jest szczęśliwa i myśli tylko jak to fajnie było tam, w tej Anglii, czy w Niemczech zarabiać tyle funciaków (czy euro) na godzinę. I wtedy nawet w Polsce nie chce się zacząć szukać pracy, a co dopiero pracować. Za 5-6 zł na godzinę?!?!

Pierwsze pytanie, jakie zadawali mi przed wyjazdem znajomi i nieznajomi, brzmiało: "Po co jedziesz do Stanów? Przecież dolar spada..." I ta wspaniała, bardzo mądra rada: "...lepiej jedź do Londynu, więcej zarobisz, będziesz bliżej do domu." Spotkałam bardzo mało osób, które zareagowały w entuzjastyczny sposób. Przeważnie były to bardzo młode osoby, dla których miejsce mojego wyjazdu kojarzyło się z czymś dokładnie nieokreślonym, z czymś, czego można pozazdrościć i wypowiedzieć tylko: "Ja też tam chcę". Bo dla nich wizja bezrobocia we własnym mieście i we własnym Państwie jest czymś, co tylko miga im w głowie jak jakaś nieznana z nazwy gwiazda na wieczornym niebie. No cóż, pozazdrościć.

Dla mnie bardziej przykrą rzeczą niż zmienianie pieluch tutaj (bo to wcale nie jest przykre ani godne uwagi), był moment kiedy z dyplomem magisterskim w ręku zawitałam w Powiatowym Urzędzie Pracy, a tam powiedzieli mi, że nie ma dla mnie ofert. Ani w Raciborzu, ani w okolicach. A tak ma marginesie, po co w Polsce są Urzędy Pracy?

Wracam do tematu.

Niektórzy ludzie muszą wyrywać pieniądze na chleb prawie z samego piekła (i to w Polsce naszej). Oni chcieliby wyjechać, chcieliby mieć możliwość zarobienia więcej niż 1 zł = 1zł... I robiliby to uczciwie i solidnie. A co robią Ci, którzy mają możliwość? Jadą, przepijają te zarobione obce pieniądze, trwonią na byle zabawę, śpią po parkach i squotach. Bo tak można zaoszczędzić na kolejne rozrywki, albo aby trochę wysłać do domu!!! Tych ludzi nie obchodzi wymiana kulturowa, nauka języka okazuje się zbyteczna, bo wokół sami Polacy. A i gadać tak naprawdę nie trzeba. Przepraszam! Nie wszyscy są tacy! Wiem! Ale opinia o nas nie bierze się z nikądlandii.

Są i tacy, co wcale nie myślą wracać, ewentualnie dopiero na starość, bo w obcym kraju czują się bardziej doceniani niż we własnym. Bo wszędzie ceni się dobrych pracowników, inteligentnych ludzi, pełnych zapału i pomysłu, tylko nie w Polsce. W Polsce takie osoby bardzo szybko sprowadza się do "parteru". Nie lubi się ludzi wychodzących przed szereg. Nawet jeżeli wychodzą z dobrymi pomysłami... Ludzie w Polsce zgadzają się na to i nadal celebrują ten sposób postępowania. Tą drogą pozbywamy się w Polsce ludzi, którzy chcą być dobrzy w danej dziedzinie. W ten sposób pozbywamy się przyszłych specjalistów. Oni wyjeżdżają... Normalne jest, że nie ma ludzi niezastąpionych i jeżeli do firmy przychodzi ktoś, kto okazuje się przewyższać pomysłami i inteligencją oraz wykształceniem wielu starych pracowników - pozwólmy mu rozwinąć skrzydła, wspierajmy go, on będzie wdzięczny za każdą pomoc. Kiedyś muszą odejść nawet najlepsi "wyjadacze" i powinien ich zastąpić ktoś odpowiedni, a nie najstarszy w drużynie i niby najbardziej doświadczony. Ale doświadczony w czym? W parzeniu "szefowi" kawy, w dziurkowaniu jego dokumentów.

Wyjazd za granicę to nie tylko pieniądze. A czasy, kiedy na saksach można było zarobić majątek i "ustawić się" na pół życia (bo nie na całe, nie przesadzajmy), dawno minęły. To od nas zależy, co z tego wyjazdu wyniesiemy. Ja wyniosę zdolność opiekowania się bliźniakami i życzę tego każdej przyszłej mamie oraz przyszłemu tacie. Również jeżeli chodzi o zmienianie pieluch. Oby Wam przyniosło to tyle radości, co mnie, kochani. Wyniosę z tego radość patrzenia na rozwijające się maluchy. Wyniosę z tego przyjaźń na całe życie. Wyniosę świetną przygodę. Wyniosę naprawdę sporą wiedzę o ludziach i o świecie. Bo moim priorytetem nie jest zarabianie pieniędzy. Nie przeliczam niczego. O nie, przepraszam. Czasami przeliczam ile pieluch w danym dniu zużyły "moje" małe. I przeliczam ile każde nowe doświadczenie tutaj przynosi mi pociechy z życia. A z tym różnie bywa, zależy od pogody.

I byłabym zapomniała. Przeliczam ciągle wygrane $ w kasynie. Tym razem było to $330...

Ewa Kuc

»

No comments yet.

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl