RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Edukacja kulturalna służy rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego

Człowiek żyjący w samej przyrodzie – nie istnieje - Bronisław Malinowski

Edukacja kulturalna służy rozwojowi społeczeństwa obywatelskiego. "Człowiek żyjący w samej przyrodzie – nie istnieje" Bronisław Malinowski Od dwudziestu pięciu lat tkwię w środku życia kulturalnego miasta Racibórz. Przez cały ten czas obserwuję jak rozwijają się, ale również znikają z kulturalnej mapy miasta ważne instytucje i wydarzenia kulturalne. Dostrzegam nowe, interesujące podmioty działające w sferze kultury. Widzę jak zmieniają się potrzeby kulturalne mieszkańców miasta, jak kształtuje się ich uczestnictwo w kulturze. Ubolewam nad bardzo niskim prestiżem raciborskiego animatora, któremu urabia się "czarny PR". Doszukuję się i jednocześnie domagam się od samorządu strategicznej polityki kulturalnej miasta. Zastanawiam się czy ów samorząd widzi w niej strategię rozwoju miasta czy może niepotrzebny, finansowy balast? Mam własny wkład w to społeczne zjawiska. Bardzo często jednak nurtuje mnie pytanie: jaki i czy wystarczający był to wpływ? Od wielu lat apeluję o rzetelne i kompleksowe zbadanie uczestnictwa w kulturze w zderzeniu z potrzebami kulturalnymi mieszkańców naszego miasta. Właśnie w tej chwili czyni to Wodzisław Śląski a władze samorządowe Raciborza zadowalają się corocznymi sprawozdaniami placówek kultury gdzie najważniejszym wydaje się być zestawienie ilości imprez z ilością uczestników. Nie ma tu miejsca dla oceny wartości działań kulturalnych i kulturotwórczych. A przecież wiadomym jest, że tam, gdzie jedyną miarę efektywności działań kulturalnych stanowi ilość, tworzy się zapotrzebowanie na masowego widza. Taki zaś widz nie jest wymagający, zadowoli się wszystkim co zostanie mu podane. Jest tylko jeden warunek – musi być często i dużo. Odbiorca przyjmuje tu postawę bierną-oczekującą. To idealny konsument w supermarkecie kultury. Bierna postawa jest tymczasem największym wrogiem kultury lokalnej. Rozwój kultury uzależniony jest przede wszystkim od twórczego wysiłku. Stąd też od dłuższego już czasu zabiegam, wraz z grupą skupionych przy RCK animatorów kultury, o pochylenie się nad problemem edukacji kulturalnej w mieście. To właśnie edukacja kulturalna tworzy podwaliny społeczeństwa obywatelskiego. Odnoszę jednak wrażenie, że jest jakaś tajemnicza siła sprawcza, która hamuje rozwój społeczeństwa obywatelskiego w Raciborzu.

Wśród siedmiu przesłań proponowanych przez twórców, podczas krakowskiego Kongresu Kultury Polskiej 2009 r., czytamy: "Postulujemy wprowadzenie do programów szkolnych edukacji kulturalnej i edukacji medialnej na równych prawach z ważnymi dziedzinami wiedzy i edukacji". Zapyta ktoś, po co taki postulat? Odpowiedź jest prosta: bo oto mamy czasy rozkładu kultury, której losy zależne są od trwających "igrzysk politycznych", wypychanej przez komercyjną papkę oferującej płytką rozrywkę. Dlatego też edukacja kulturalna jest w istocie obroną kultury, ale również kondycji jednostki ludzkiej. Obrona kultury to nic innego jak walka o człowieka myślącego, wrażliwego, będącego w permanentnym dialogu z innymi.

Jak mawiał Jan Paweł II: "Kultura animi potrzebuje dla swego rozwoju należytej wolności, niezależności od władz politycznych i czynników ekonomicznych. Sama także winna być wyrazem poszanowania wolności człowieka i tej wolności służyć". Profesor Leon Dyczewski OFMConv uważa, że "Kultura jest czymś w rodzaju filtru lub niewidzialnej powłoki dla społeczeństwa. Decyduje o tym, co w nie włączyć, a co odrzucić. Zbyt częste i gwałtowne, a więc na siłę, wprowadzanie nowych elementów w życie społeczne powoduje osłabienie w kulturze jej mechanizmu selekcji. Uruchamiają się w niej wówczas dwa inne mechanizmy: izolacji lub nadmiernej otwartości. W sytuacji izolacji kultura kostnieje i słabnie jej dynamizm rozwojowy, w nadmiernej otwartości traci specyfikę i odrębność. Gwałtowne zmiany w dziedzinie kultury niejako siłą przebijają jej filtr, jej osłonę, mogą zatem zniszczyć istotne elementy dziedzictwa kulturowego, mogą naruszyć ich równowagę, mogą wytworzyć próżnię w świadomości społecznej. Wówczas słabnie tożsamość społeczeństwa, a nawet grozi mu niebezpieczeństwo jej utraty".

Każdy baczny obserwator życia kulturalnego w Polsce nie ma wątpliwości, że sytuacja potrzeb kulturalnych i wynikającego z nich uczestnictwa w kulturze jest dramatyczna. Coraz częstszym zjawiskiem jest "powstrzymywanie" potrzeb kulturalnych. To nasilające się zjawisko jest niepokojące do tego stopnia, że zagraża ich wygaśnięciem. Wątłej natury jest motywacja do uczestnictwa w kulturze artystycznej – stawiającej nam wysokie wymagania. A przecież od lat świat nauki alarmuje, że kompetencje w tej części kultury są zatrważająco niskie. Zwykle ledwie muskają warstwę opisu, bardzo czytelnych znaczeń i powierzchownych wzruszeń. W chwili obecnej to kultura popularna jest powszechnym i naturalnym środowiskiem kulturalnym stając się wzorcem postaw, stylu życia i upodobań. Szczególnie dramatyczne jest to, że pod jej wpływem jest niemal całe młode pokolenie Polaków.

Nie trudno dostrzec, że edukacja naszych czasów, którą charakteryzuje olbrzymia ilość struktur, sytuacji i oddziaływań zmierzających ku pozytywnemu rozwojowi społeczeństwa, skupiona jest przede wszystkim na tym, aby dostarczyć nam odpowiedniej ilości wiedzy oraz wyposażyć nas w odpowiednią umiejętność sprawnego zastosowania tej wiedzy w intelektualnym rozwoju i praktyce. Rozwój sprawności fizycznej dzieje się niejako przy okazji. Gdzieś na marginesie, ledwie zauważalnie, pozostawia ona jednak tak istotne, a powiedziałbym - fundamentalne- dyspozycje człowieka, jak system wartości, całą sferę wrażliwości (moralnej, sympatycznej, empatycznej) oraz zdolności artystycznych, technicznych itd. Niewiele w niej miejsca na kształtowanie indywidualnej tożsamości osobowej i uodpornienie na standaryzację, które służą między innymi przeciwstawianiu się uprzedmiotowienia człowieka w świecie kultury, życia społecznego, publicznego czy gospodarczego.

Zastrzegam, że nie jestem przeciwnikiem pozyskiwania wiedzy, wszak ona jest częścią składową i zarazem czynnikiem kształtującym naszą osobowość. Nie zapominajmy jednak, że o naszej osobowości świadczy nie tylko ona. Edukacja sprowadzana tylko do wpajaniu wiedzy bez pogłębiania innych elementów osobowości człowieka, jego dyspozycji społeczno – moralnych, może przyczynić się do wielu nieszczęść i tragedii. I to zarówno w wymiarze jednostkowym jak i całych grup społecznych. Doświadczamy tego przecież codziennie. Eskalacja przemocy, zamachów, wojen jest widoczna gołym okiem. A przecież prowodyrom tych nieszczęść trudno zarzucić, iż nie mają wiedzy, że nie posiedli określonych umiejętności. Ta wiedza ułatwia im postrzegać zarówno swój własny, wewnętrzny świat, jak i ten zewnętrzny. To ona wreszcie przyczynia się do jakże przemyślnego, a czasami przerażająco skutecznego, działania. Nigdy jednak sama wiedza nie przyczyni się do tego, by człowiek umiał przeżywać swój świat, by potrafił budować własny, pozytywnie zaangażowany stosunek do siebie samego i otaczającej go rzeczywistości. Sama wiedza nie wystarczy również, by osiągnąć aksjologiczny sens swego istnienia. Ideałem jest postawa, którą w swej hierarchii aksjologicznej przyjął prof. Henryk Skolimowski uznając prymat wartości przed wiedzą. Przypomnijmy, że Skolimowski uznaje dwa rodzaje wiedzy : empiryczną i moralną. Ta pierwsza - "wiedza o rzeczach" - pozwala nam, za pomocą zmysłów poznać wszechświat i przyrodę. Ta druga – moralna - "zagłębiona w hierarchii wartości", aksjologiczna, wiedzie nas przez życie, odkrywając jego tajemnice.

W tym miejscu należy przypomnieć, że edukacja kulturalna, jako istotny element ogólnej edukacji, przypisana jest wszystkim ludziom. To nie jest jedynie dziedzina edukacji dzieci i młodzieży. Stąd prosty wniosek, iż powinna ona być p o w s z e c h n a. Jej wyjątkowość i bezcenność ukryta jest po pierwsze w wartości, jaką niesie ona w rozwoju każdej istoty ludzkiej, co bezpośrednio przekłada się na tworzenie więzi międzyludzkich, po drugie zaś odgrywa fundamentalną rolę w rozwoju osobowości twórczej.

Czym zatem jest edukacja kulturalna? Otóż jedni upatrują w niej formowania humanistycznej osłony dla jednostki ludzkiej i każdej grupy społecznej (stowarzyszenie, wspólnota, instytucja). Dla innych to po prostu wychowanie estetyczne, czyli wychowanie do odbioru wszechstronnej sztuki. Jeszcze inni nazywają ją wprowadzeniem w sferę kultury aksjomatycznej, czyli w świat symboli i wartości.

Jedno jest pewne - system edukacji kulturalnej służy kształceniu człowieka kulturalnego. Jest nim zarówno twórca jak i odbiorca kultury. Nie czas i miejsce, ani też - szczerze mówiąc – potrzeba, by jednoznacznie określać model człowieka kulturalnego. Zainteresowanych odsyłam do zajmującej lektury Wzorca współczesnego kulturalnego Polaka z roku 2008. Drugie, co jest pewne, to fakt, że edukacja kulturalna jest kapitałem naszej lokalnej społeczności, który nie podlega dewaluacji. Niestety "Jedną z licznych pokus jest dewaluacja kultury, aby uczynić ją przystępną i akceptowaną przez większą liczbę osób. Niektórzy eksperci odrzucają pojęcie >jakości< jako czysto subiektywne, ciesząc się imprezami kulturalnymi aprobowanymi przez szeroką publiczność. Poziom demokracji kulturalnej nie może być mierzony frekwencją, a zwolennicy takiego podejścia stosują argument dostawców i producentów kultury komercyjnej".

Cytowana na wstępie myśl Bronisława Malinowskiego w sposób doskonały odzwierciedla idee współczesnej edukacji kulturalnej. To środowisko lokalne, zbudowane z wielowątkowych i skompilowanych stosunków społecznych powoduje, że jednostka ludzka bierze udział w życiu różnych instytucji i grup społecznych. Aby tak było, każdy z nas musi posiąść jednak umiejętność obcowania z innym człowiekiem, bowiem "[…] kultura wiąże się nierozerwalnie z wartościami wedle których człowiek rozwija swoją działalność w świecie przyrody, w stosunkach z innymi ludźmi, w sobie samym". W innej pracy Bogdan Suchodolski dodaje, że "Kultura okazuje się pewnym zespołem wartości wyznaczającym sposób życia i nadających mu sens. Człowiek jest istotą, której nie tyle zależy na samym życiu, ile na życiu w pewien sposób określonym. (…) życie nie jest prostym zachowaniem egzystencji, lecz życiem ku czemuś, życiem dla czegoś. Kultura jest właśnie umacnianiem takiego życia, jest wyzwaniem i zobowiązaniem, równocześnie źródłem siły a także wizją uzasadniającą właśnie taki, a nie inny styl życia". Wyraźnie wskazuje Bogdan Suchodolski, że edukacja kulturalna zawarta jest w obszarze nauk humanistycznych, że istnieje ścisła zależność kultury i egzystencji ludzkiej.

Kiedy tworzono Narodową Strategię Kultury na lata 2004-2013 określono jej Misję w postaci następujących słów: "Zrównoważony rozwój kultury jako najwyższej wartości przenoszonej ponad pokolenia, określającej całokształt historyczno-cywilizacyjny dorobku Polski, wartości warunkującej tożsamość narodową i gwarantującą ciągłość tradycji i rozwoju regionów".

Normalnym wydawać mogłoby się, że tak brzmiąca Misja będzie wsparta całym logistycznym zapleczem w postaci mechanizmu kształcenia odbiorców, tworzenia warunków dla powszechnego procesu twórczego, kompleksowego wychowania i kształtowania osobowości ludzkiej poprzez proces twórczy i kontakt ze sztuką. A zatem tego wszystkiego, co jest przesłaniem edukacji kulturalnej. Niestety nie. W całym, liczącym 152 strony, dokumencie – edukacja kulturalna pojawia się tylko raz, kiedy dostrzega potrzebę kształtowania odbiorcy. O osobowości człowieka nie ma nawet najkrótszego zdania.

Dla twórców tego dokumentu edukacja kulturalna utożsamiana była z rozwojem szkolnictwa artystycznego. W tym ujęciu nie miał to być proces powszechny, tylko skierowany dla uzdolnionych artystycznie dzieci. Szybka reakcja różnych środowisk przyczyniła się do wypełnienia tej luki w bardzo przecież ważnym w skali całego kraju dokumencie. Edukacja kulturalna zajęła w nim swoje, zasłużone i jakże potrzebne miejsce. Jednocześnie też okazało się jak ważnym obszarem tworzenia polityki kulturalnej państwa jest właśnie edukacja kulturalna.

Skoro na etapie tworzenia narodowej strategii rozwoju kultury marginalizowano wartość edukacji kulturalnej, to cóż się dziwić, że w niespełna 60-tysięcznym, powiatowym Raciborzu nikt nie chce na ten temat rozmawiać? Zeszłoroczna próba zdefiniowania i zbadania zjawiska edukacji kulturalnej w mieście Racibórz i jego powiecie, zaproponowana przez animatorów Raciborskiego Centrum Kultury, nie znalazła aprobaty w Urzędzie Miejskim. A przecież, w przypadku dzieci i młodzieży, edukacja kulturalna to wspaniałe antidotum na wykluczenie społeczne i różnego rodzaju patologie. Zatem mielibyśmy tutaj do czynienia ze zwiększaniem ich szans edukacyjnych. Przecież dom kultury to doskonała przestrzeń, ale nie jedyna, do działań edukacji kulturalnej.

Takie zachowanie władz lokalnych, częste zjawisko w polskich samorządach, zostało zauważone w raportach tworzonych na potrzeby Kongresu Kultury Polskiej w Krakowie.

W jednym z nich czytamy: "Organizator instytucji – w myśl rozumienia ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej – zbyt często w świetle zgromadzonych materiałów ingeruje w bieżącą działalność instytucji i wykorzystuje je do doraźnych celów, często mających więcej wspólnego z propagandą niż ze współczesną promocją." W innym zaś raporcie autorzy zauważają, że: "Niski stopień samodzielności finansowej instytucji kultury powoduje ich administracyjne uzależnienie i upolitycznienie. Tym samym tracą one także samodzielność programową i przestają być kreatorami wartości autotelicznych, są doraźnie zinstrumentalizowane". […] W warunkach generowanych i odtwarzanych przez administracyjny biurokratyzm i konserwatyzm kultura nie będzie się rozwijać i odpowiednio służyć rozwojowi społeczno-gospodarczemu, nawet przy zapewnieniu jej lepszego finansowania". Jeśli do tego wszystkiego dodamy taką oto konkluzję, iż - "Fundamentalną barierą rozwoju instytucji kultury są dramatycznie niskie wynagrodzenia jaj pracowników" – to dramat rozgrywający się na oczach żywej tkanki społecznej będzie wprost dosadny.

Osobiście nie mam wątpliwości, że od edukacji kulturalnej zależy bardzo wiele. Jeśli uczeń raciborskich szkół trafi do domu kultury na dobry (podkreślam dobry!) spektakl teatralny, koncert czy wystawę, to wielce prawdopodobnym jest, że będzie poszukiwał takich wrażeń przez całe życie. Nie jestem piewcą peerelowskiej rzeczywistości, ale tamten świat, mimo zatrucia ideologicznego, wypełniony był jednak kulturą wysoką. W Raciborzu czytało się bardzo dużo dobrych książek, które kupowało się spod lady w czterech księgarniach, istniała Galeria BWA gdzie każda wystawa była wydarzeniem, na recitale i koncerty znamienitych wykonawców "waliły" tłumy, zdobycie zaś karnetu DKF wymagało nie lada trudu. A teraz, po niemal dwudziestu latach demokracji, ogarnięci jesteśmy wszechwładną kulturą masową. Najokrutniejsze jest to, że zaczęła jej schlebiać również szkoła. Przykładów można mnożyć bez liku: podręczniki wypełnione dużą ilością kolorowych obrazków z małą ilością treści, spektakle teatralne grane na salach gimnastycznych (ale także w placówkach kulturalnych) z udziałem dwóch aktorów i parawanu, masowe wyjścia do kina na premiery bez refleksji na temat treści, wielkie szkolne festyny etc., etc. Kicz zajmuje każdą pustą przestrzeń.

Jak słusznie zauważają autorzy raportu: "Bez systemowych zmian w edukacji kulturalnej nie zmieni się model uczestnictwa w kulturze".

A zatem edukacja kulturalna, stojąc na wprost współczesnych problemów, musi sprostać nowym wyzwaniom, musi znaleźć takie metody, które obecnej młodzieży wyznaczą nowe drogi do kultury wysokiej. Nie jest tajemnicą, co potwierdzają badania socjologiczne, że inwestycja w edukację kulturalną dzieci to cecha bogacących się społeczeństw.

Leszek Wyka

Art. pochodzi z AP 9-10, s.45-50

»

No comments yet.

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl