RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Dwadzieścia lat wolności

Michał Fita

Dziś w całej Polsce obchodzimy 20 rocznicę pierwszych wolnych wyborów. Postanowiliśmy zatem zapytać część z naszych przyjaciół jak wspominają i oceniają tamten czas...

Andrzej Śliwicki:

Przygotowywaliśmy się do wyborów

Współredagowałem gazetę "Wiadomości Samorządowe". Było to koło działaczy zbliżone do obywatelskiego Komitetu Wyborczego. Przygotowywaliśmy się ostro. Kładliśmy się spać gdzieś koło 4.00 albo w ogóle się nie kładliśmy i szliśmy od razu do pracy. Wydawaliśmy tę gazetę niemalże jak przed stanem wojennym, na powielaczu. Wszystko to było bardzo spontaniczne i wynikające z autentycznej potrzeby, nie robiliśmy tego dla kasy. Czasem miałem do wydrukowania 1000 egzemplarzy ręcznie makietowanej gazetki. Nie było komputera, tylko pisaliśmy na maszynie do pisania a następnie pomniejszaliśmy to na kserokopiarce, którą udostępnił nam (o dziwo!)... Urząd Miasta Kietrz. Standardowo schodziło kilka ryz papieru. Dziś taką gazetę można byłoby zrobić w dwie godziny. To był czas ciężkiej pracy. Układania list wyborczych.

Była to walka z tymi silami które rządziły. Z jakimiś tam towarzyszami sekretarzami. To wszystko wymagało pełnego zaangażowania. Nikt nie liczył swojego czasu, panowała świadomość, że jest to misja do spełnienia. Dlatego nie zrobił na mnie szczególnego wrażenia moment, gdy Joanna Szczepkowska wygłosiła w telewizji, że OTO 4 CZERWCA w Polsce skończył się KOMUNIZM. Nie Widziałem w tym nic szczególnego, bo od jakiegoś czasu widziałem, że wszystko zmierza w tym kierunku.

4 czerwca nie jest też dla mnie wyjątkowym świętem. Komuniści oddali władzę, bo nie mieli innego wyjścia, wygraliśmy wybory i nie pozostało nic innego, natomiast ciągle niesmakiem odbijają się umowy okrągłostołowe, a bardziej te podstołowe - z Magdalenki. Oczywiście doceniam fakt, ze był to na pewno znaczący zwrot jeśli chodzi o oddawanie władzy generalnie w państwach byłego Układu Warszawskiego. Pierwsi to my – Polacy wywalczyliśmy, w wolnych wyborach. Dokonaliśmy bezkrwawej rewolucji.

Leszek Wyka:

4 czerwca 1989 roku i tygodnie go poprzedzające pamiętam doskonale. To były jedne z najpiękniejszych dni w moim życiu, obok narodzin "Solidarności". Nie byłem działaczem I linii w Komitecie Obywatelskim, ale zapraszał mnie na spotkania przy ulicy Szewskiej Marek Rapnicki. To były piękne rozmowy o Polsce, o Raciborzu, o wielu innych sprawach z tzw. pakietu socjalnego. Potem były spotkania przedwyborcze u księdza Pieczki. Tworzyły się listy kandydatów do Rady Miejskiej. Piękne czasy, piękni ludzie i piękne idee… Dzisiaj tych ludzi nie widzę jednak u władzy, w radzie… A potem był 4 czerwca – wybory. To był piękny i wzniosły moment. Mój lokal wyborczy znajdował się w budynku SM "Nowoczesna" przy ulicy Książęcej. Wokół lokalu kręcili się działacze GMN, chyba Beno Benczew i Marek Migalski. Udzielali rad, rozdawali z uśmiechem ulotki. Czuło się radosne podniecenie – bo oto po raz pierwszy w Polsce, naszej Polsce, możemy głosować tak jak chcemy.

Byliśmy przekonani, że kiedyś ten dzień będzie świętem narodowym.

Tak to prawda, że była w nas romantyczna naiwność. Sądziliśmy, że teraz, po wyborach, kiedy jesteśmy wolni, to będzie tak na zawsze. A przecież wolność nie tylko została nam dana, ale także zadana – o czym wielokrotnie przypominał nam Jan Paweł II.

I oto po dwudziestu latach wciąż ta nasza "wolność" jest zagrożona. Bo czyż, patrząc tylko przez pryzmat naszej raciborskiej Małej Ojczyzny, zdeformowaniu lub ograniczeniu nie uległy przysługujące nam najbardziej ludzkie wartości, jak prawda, dobro i wolność?

Nasze lokalne "elity" wydają się być dotknięte niepamięcią wsteczną. Brak miejskich obchodów dwudziestej rocznicy upadku komuny w Polsce traktuję jak policzek dla tych, którzy tę wolność przynieśli do naszego miasta. Z drugiej zaś strony dowodzi to, że Raciborza jeszcze komuna nie opuściła. Dlatego też dzisiejszej naszej "elicie" dedykuję fragment pieśni Chochoła z "Wesela" Wyspiańskiego: "Miałeś, chamie, złoty róg,/ miałeś, chamie, czapkę z piór,/ czapkę wicher niesie,/ róg huka po lesie,/ ostał ci się ino sznur,/ ostał ci się ino sznur."

Marek Rapnicki:

Wczoraj minęło 20 lat od pamiętnego dnia 4 czerwca 1989. Spędziłem go... w Rybniku, gdzie z inicjatywy senatora Gruszki z PIS odbyło się w Muzeum spotkanie "weteranów" z Komitetów Obywatelskich połączone z wystawą plakatu upamiętniającego tę rocznicę. W Raciborzu - martwa cisza. Może tylko dlatego, że NIKT w aktualnych władzach lokalnych nie przyłożył ręki do zmian, które nastąpiły w Raciborzu w okresie 1989-90; przyszli dużo później, na gotowe! Spotkanie ludzi Raciborskiego Komitetu Obywatelskiego "Solidarność", poniekąd prywatne, odbędzie się 20 czerwca...

Szefem Komitetu Obywatelskiego stałem się nagle i nieoczekiwanie dla mnie, na żądanie pary nauczycieli, Genowefy Arciemowicz i ś.p. Ryszarda Dyjakona, którzy widząc abnegację ówczesnego szefa "Solidarności" apelowali do mojego patriotyzmu. Za kilka dni, po zebraniu wyborczym, uzyskałem stosowne glejty od Przewodniczącego Alojzego Pietrzyka z NSZZ "S" z Jastrzębia i ruszyliśmy do pracy. Trzeba pamiętać, że miałem 33 lata i jako dyrektor RDK podlegałem Prezydentowi Miasta... Przyczyniliśmy się do zwycięstwa 4 czerwca, a za rok ulokowaliśmy w Radzie Miejskiej 27 radnych, w tym 3 z DFK (na moje wcześniejsze zaproszenie do współpracy). W wyborach prezydenckich de facto przemianowaliśmy się w Komitet dla Lecha Wałęsy.

Co jeszcze? Przez cały czas naszej wspaniałej pracy - nie boję się tego słowa - działaliśmy pod nieprzychylną presją i w konflikcie z Andrzejem Markowiakiem, który bardzo szybko z Komitetu wystąpił. Najwyraźniej nasze cele nie były wspólne.

Jak to widzę dzisiaj? Nie takiego premiera i nie taką samorządność lokalną miałem na myśli, prowadząc setkę dzielnych ludzi do zwycięskich wyborów samorządowych w czerwcu 1990. Sam - wbrew dość powszechnej tendencji w Polsce - nie chciałem być prezydentem. Przyszli lepsi. I zostali.

Pojutrze Marek Migalski, jeden z najmłodszych uczestników tamtych wydarzeń w Raciborzu staje w szranki o fotel eurodeputowanego. Good luck, Mark. Thank you for your courage. God bless you! Marek Rapnicki, instruktor Raciborskiego Centrum Kultury.

Marek Migalski:

Na wiosnę 89 roku GMN liczyło już ponad 20 osób i musieliśmy podjąć decyzję, czy wbieramy Solidarność i idziemy do wyborów, czy też bojkotujemy je. Przypomnę, że GMN było związane z Solidarnością Walczącą – najbardziej radykalną organizacją podziemną, która z resztą bojkotowała te wybory, uznając je za zbyt daleko idący kompromis z komunistami.

Dyskusja wśród członków GMN była burzliwa – pod koniec okazało się, że wszyscy chcą wspierać S w tych wyborach - jedynie ja i Tomek Wilk stwierdziliśmy, że rację ma Kornel Morawiecki, szef SW, i będziemy bojkotować wybory. Nasze motywacje mogą dziś wydawać się śmieszne – baliśmy się, że to tylko prowokacja, że komuniści nie zaakceptują wyników tych wyborów, jeśli będą dla nich niekorzystne, że będą je fałszować. Miałem wówczas 20 lat i mogłem się mylić. Tak właśnie dzisiaj spoglądam na moją ówczesną decyzję – to był błąd. Historia przyznała rację tym, którzy wówczas aktywnie włączyli się do tych wyborów i zwycięstwa S. Szkoda tylko, że potem nie wykorzystano tego i nie przyspieszono zapowiadanych reform, nie dokonano rozliczenia z komunizmem, zwlekano z lustracją i dekomunizacją, wycofaniem wojsk sowieckich z naszego kraju.

Na koniec zabawna anegdota – na tydzień przed 4 czerwca siedziałem sobie wieczorem w sobotę w domu. Usłyszałem pukanie, to był Zbyszek Wieczorek, jeden ze współzałożycieli GMN (obok Bena Benczewa, Darka Jadczyszyna, Darka Oleszowskiego i mnie). I prosi mnie, żebym z nim poszedł drukować ulotki przedwyborcze do domu katechetycznego Matki Bożej, bo został sam i nie ma mu kto pomóc. Na to ja: "ale Zbyszek, ja bojkotuje te wybory". A on szeptem: "ale ja nikomu nie powiem". I rzeczywiście – nikomu nie powiedział, a ja poszedłem z nim i całą noc drukowaliśmy ulotki w budującym się dopiero domu katechetycznym (okna były zasłonięte kocami, na ścianach nie było jeszcze tynku – czyli można się było poczuć jak za starych, dobrych konspiracyjnych czasów :) W ten oto sposób w małym stopniu uczestniczyłem w tamtych wyborach.

Opracował: Michał Fita

»

No comments yet.

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl