RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Co się zdarzyło na Wawelu

Minął już miesiąc od katastrofy pod Smoleńskiem i tego co zdarzyło się na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, między 10 a 18 kwietnia 2010 roku. Nie wiem, czy to właściwy moment na podsumowanie fali smutku i rozpaczy, która przeszła przez Polskę. Fali, która miała swą kulminację na Krakowskim, przed Pałacem Prezydenckim oraz w Krakowie, w dniu pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu. Publicysta i "etyk" Gazety Wyborczej Magdalena Środa z pewnością nie podziela moich rozterek – przeciwnie, już od dawna nie szczędzi Polakom uwag i kpin, twierdząc, że "okres żałoby zamknęliśmy w dniu ogłoszenia miejsca pochówku Pary Prezydenckiej". Ja waham się, bo uczciwie przyznam, "nie wiem, kiedy zdejmę żałobę", podobnie jak nie wie Maciej Zięba, były Prowincjał Zakonu Ojców Dominikanów i założyciel Instytutu Tertio Millennio w Krakowie.

Kwiecień tego roku upłynął NaM pod znakiem żałoby, niestety z polityką w tle. Maj okazuje się być miesiącem polityki, tym razem z żałobą w tle. Jeszcze parę tygodni temu byliśmy świadkami wielkiego zbiorowego rachunku sumienia, bardziej lub mniej szczerej pokuty oraz narodowego pojednania – na zadośćuczynienie zabrakło czasu - bo wybory, kampania, "ważne spory" przerwane w pół zdania o 8.56 w pamiętny sobotni poranek... Wydaje się, że Polacy zdali swój egzamin w godzinie próby – politycy i publicyści, trochę jakby mniej. Nawet szacowny Władysław Bartoszewski nie raz w tym szczególnym okresie dał się ponieść "lubelskiej" POlitycznej "fantazji", chlapiąc coś o "nekrofilii". I cóż z tego, że miał rację odnosząc swe słowa do tych, którzy na tragedii smoleńskiej chcieliby zbić polityczny kapitał, skoro niesmak pozostał. Jego niefortunna – niewielu zaprzeczy - wypowiedź nie dotyczyła wszak "kwietnia", lecz była wyrazem troski o to co w maju, czerwcu i Bóg jeden wie w ilu jeszcze czekających nas długich miesiącach, przypuszczalnie pełnych jałowych sporów przyodzianych w żałobny kir. Ani myślę bronić tu profesora Bartoszewskiego, podobnie jak parę miesięcy temu w dyskusjach z młodzieżą w liceum nie miałem zamiaru wcielać się w rolę adwokata, reżysera Krzysztofa Zanussiego, który chcąc wybielić nieco "kumpla" po fachu z Hollywood, "bredził" coś w mediach o "młodocianej prostytutce". I jak słusznie mawia znajomy felietonista, "od ludzi z wysokim IQ wymagać należy więcej", to osobiście daleki byłbym od tego, by na podstawie jednej nieeleganckiej - przyznam - wypowiedzi deprecjonować dorobek życia wywołanych przeze mnie do tablicy, wybitnych postaci.

Zamierzam za to bronić Andrzeja Wajdę oraz jego małżonkę Krystynę apelujących: Wawel podzieli Polskę. Zrezygnujcie z tego pomysłu! Szybko okazało się, że Wawel w istocie podzielił Polaków, zmącił atmosferę żałoby w kraju i za granicą, wystawiając nam nie najlepsze świadectwo. Ja także – przyznam szczerze - miałem wątpliwości. Jednocześnie wszelkie dyskusje na ten temat, wpisy na facebook'u lub naszej-klasie, o nocnych protestach pod oknem papieskim nie wspominając, uważałem za niewłaściwe, a nawet niesmaczne. Równie żenujące było przerzucanie odpowiedzialności za decyzję w sprawie miejsca pochówku, na rodzinę Prezydenckiej Pary. Piłeczkę odbijali politycy, rząd a nawet Jego Eminencja Kardynał. Tragiczny spektakl! Pomysł ten od początku czuć było megalomanią ukrywających się w cieniu partyjnych PR-owców.

Niektórym politykom, na czele z ministrem Andrzejem Dudą, podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP, do głowy nawet nie przyszło, że ludzie mogli oprotestowywać Wawel, także z patriotycznych pobudek. Nie chcieli na przykład by miejsce wiecznego spoczynku książąt i królów Polski było w przyszłości wykorzystywane do bieżących rozgrywek politycznych. Ci, którzy protestują, nie są patriotami - "bełkotał" w RMF Pan Minister, odbierając prawo do patriotyzmu seniorom: Wajdzie, Bartoszewskiemu, bp. Pieronkowi, czy profesorowi Andrzejowi Zollowi, byłemu przewodniczącemu Trybunału Konstytucyjnego oraz byłemu Rzecznikowi Praw Obywatelskich. To nie pierwsza próba zawłaszczania przez polityków pojęcia "patriotyzm".

Członkowie tej samej rady gminy, która dwa tygodnie przed tragedią odmawiała Lechowi Kaczyńskiemu godności: Honorowego Obywatela Królewskiego Miasta Krakowa, dziesięć dni później zgodnie zabiegali o to, by Głowa Państwa spoczęła na Wawelu. - Nawrócenie? Czy chodziło o oddanie należnej czci Smoleńskim Ofiarom, czy też galicyjscy rajcy widzieli już oczyma wyobraźni te całoroczne tłumy pielgrzymujących rodaków, które pod Wzgórzem Wawelskim kupują krakowskie obwarzanki lub czarno-białe fotografie śp. Marii i Lecha Kaczyńskich? Zastanawiam się czy zdecydował galicyjski patriotyzm, czy "mało-polska" przedsiębiorczość? A może jedno i drugie?

Poza garstką "świętokradców" z transparentami na Franciszkańskiej w Krakowie, mam wrażenie że w "narodowym" sporze o miejsce pochówku, nie chodziło wcale o to, że tragicznie zmarły Prezydent nie był godny Wawelu, ale sądzę, że była to kolejna demonstracja nieufności pod adresem naszych reprezentantów. Moje wątpliwości w istocie zrodziła niepewność, co w przyszłości zrobią z tym politycy? Czy niekwestionowane symbole narodowe nie będą znowu szargane? Dziś spór na szczęście jest bezprzedmiotowy. Niech śp. Marii i Lechowi Kaczyńskim Wzgórze Wawelskie "lekkim" będzie!

Nie zgodzę się za to z tymi, którzy wybaczyć Komorowskiemu nie mogą, że w buty PO-prezydenta wszedł zbyt łatwo, że "z kartki czytał" i za wcześnie chciał ogłosić termin wyborów... Kto zna Konstytucję, wie że mam rację. Fakt, że słowa Marszałka: "jaka delegacja, taki zamach" będące komentarzem do gruzińskiej, godnej najwyższego uznania, misji Prezydenta Kaczyńskiego, były SKANDALICZNE, to przywoływanie ich dziś prowadzi do politycznego mordobicia sprzed smoleńskiej tragedii. Tylko czekać jak z drugiej strony usłyszymy argumenty o "wykształciuchach", hasło "lekarze w kamasze", czy słynne już: "spieprzaj dziadu". Polacy takiej "kulturze" politycznej, mediom i POlitykom w kwietniu 2010, pod Wawelem i na Krakowskim Przedmieściu powiedzieli zdecydowane "NIE"; dwa lata wcześniej swoje veto zaPiSali na kartach wyborczych. Nie idźmy tą drogą! Uszanujmy pamięć smoleńskiej ofiary!

Hienami cmentarnymi są dziś politycy, którzy próbują nam wmówić, że najwłaściwszą formą współczucia i kondolencji będzie odpowiednio oddany 20 czerwca głos wyborczy. "Nekrofilami" można nazwać tych, którzy o swoim pogrążonym w bólu po stracie ukochanego brata konkurencie wypowiadają obrzydliwe: "kandydat specjalnej troski". Ile obłudy jest w apelach płynących z ust POlityków apelujących o niewykorzystywanie tragedii smoleńskiej w kampanii wyborczej? Ile hipokryzji w straszeniu społeczeństwa "systemem monopartyjnym", gdy jeszcze trzy lata temu urząd prezydenta i premiera był nie tylko w rękach jednej partii ale nawet jednej rodziny. Za dwa lata kolejne wybory parlamentarne - znów wszystko może ulec zmianie. Oby na lepsze!

CDN

PS. Słyszałem dziś w telewizji wypowiedź panów Bartoszewskiego i Wajdy, członków komitetu honorowego kandydata na prezydenta, i ze smutkiem stwierdzam, że miał rację Rafał Ziemkiewicz pisząc, iż nastał nam "czas wrzeszczących staruszków".

komentarze 2

»

  1. Polityka tak bardzo męczy mnie ostatnio, że nie wiem – przyznam szczerze – czy uda mi się dopisać do tego tekstu zapowiadany ciąg dalszy.

    autor: Robert — 11 sierpnia 2010 - 07:50

  2. Powyższy tekst to polemiczne spojrzenie na wydarzenia opisane przez Marka Rapnickiego w felietonie pt. Co się wydarzyło na Krakowskim?

    autor: Robert — 11 sierpnia 2010 - 07:56

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl