RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Taki nasz manifest

Tygodnik "Region po godzinach" w jednym z ostatnich swoich wydań zaprezentował sylwetkę naszego kolegi z NaM - Piotra Dominiaka. Przeczytaj przedruk wywiadu.

Huczne obchody setnych urodzin Salvadora Daliego, pogrzeb Raciborza, ubieranie pomnika Matki Polki w szydełkową sukienkę – te wydarzenia na pewno zauważyli nie tylko mieszkańcy Raciborza, ale i regionu. Wielu z nich zastanawiało się zapewne, kto za tym stoi, komu chce się wymyślać i realizować zwariowane często projekty? Piotr Dominiak to niepozorny chłopak w okularach, który od zawsze miał w sobie za dużo energii i który zawsze chciał robić coś więcej niż tylko uczyć się, studiować czy pracować. To on kilka lat temu, jeszcze jako student założył Raciborskie Stowarzyszenie Kulturalne ASK. Do dziś jest jego prezesem. Działa też w Forum Organizacji Pozarządowych Subregionu Zachodniego, w Raciborskim Stowarzyszeniu Samorządowym "Nasze Miasto", w Stowarzyszeniu Przyjaciół Człowieka "Tęcza", w Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych CRIS, w Raciborskiej Koalicji Organizacji Pozarządowych. — Wszystko zaczęło się jeszcze w Kędzierzynie- Koźlu, gdzie mieszkałem przez 18 lat. Najpierw założyliśmy Klub Wolnych Anarcho-Surrealistów, w skrócie KWAS. Zorganizowaliśmy inicjatywę jednej teczki, manifestację przeciwko wojnie w Iraku. Potem powstała Grupa Inicjatyw Lokalnych, w skrócie GIL. Ale tam już się mało udzielałem, bo wyjeżdżałem na studia do Raciborza — mówi Piotr Dominiak.

W Raciborzu samo studiowanie mu nie wystarczało. Więc na początek zapisał się do samorządu studenckiego, ale to nie było to. Więc razem z kilkoma osobami założyli koło naukowe studentów socjologii oraz gazetę studencką "Żarówa". — Mieliśmy wielkie wizje, ale ograniczały nas ramy organizacyjne. Wtedy postanowiłem założyć stowarzyszenie. Poznałem ludzi z Raciborza, którzy myśleli podobnie jak ja, w większości związani byli z Raciborskim Centrum Kultury i z teatrem Tetraedr. To było 6 lat temu, na pierwszym roku studiów — wspomina Piotr. Na początku w stowarzyszeniu udzielało się około 30 osób, po pierwszej akcji połowa się wycofała. Organizowali przede wszystkim happeningi w mieście, chcieli pokazać, że młodzi ludzie nie godzą się z zastaną rzeczywistością, że chcą czegoś innego. Na pierwszy ogień poszedł Salvador Dali. Artysta wielki, ale kontrowersyjny. Młodzi raciborzanie poznali każdy szczegół z jego szalonego życia, to była dla nich inspiracja do kolejnych akcji. Realizowali je przez cały rok.

— Na początek zrobiliśmy akcję "Czy znasz tę twarz?" Ściągnęliśmy z Krakowa kolekcję ubrań inspirowanych twórczością malarza. W całym mieście porozklejaliśmy plakaty z cytatami, rozwiesiliśmy zegary — wspomina Piotr Dominiak. "Wiem, co jem, nie wiem, co robię" - to kolejny cytat z Dalego, który był pretekstem do następnej akcji ASK. — Dali zrobił kiedyś taką akcję, że przyjechał samochodem wypełnionym kalafiorami. My postanowiliśmy zrobić pogańskie wesele na raciborskim rynku. Podjechaliśmy tam bryczką wypełnioną arbuzami, które dostaliśmy od właściciela hurtowni. Panna młoda ubrana była tylko od pasa w dół — opowiada Piotr. Gdy na mieście pojawiły się plakaty zapowiadające imprezę "Filozofia jedzenia według Salvadora Dalego", ASK nie był już grupą anonimową, a ludzie wiedzieli że podczas imprezy mogą się spodziewać wszystkiego. Zaadaptowali dom kultury. Najpierw pokazali na scenie film Dalego "Pies Andaluzyjski", potem zaczęły się dziać rożne dziwne rzeczy: zgasło światło, cała publiczność podzielona została na grupy i poprowadzona w najróżniejsze zakamarki domu kultury przez rzekome "służby porządkowe". Spotykali rożne postaci, w najróżniejszych strojach i sytuacjach. Na końcu wszyscy spotkali się w jednej dużej sali na hiszpańskiej uczcie.

— Po tej akcji przez kilka miesięcy nic się nie działo. Doszliśmy do wniosku, że miasto kulturalnie umarło. Zrobiliśmy więc trzydniową akcję "Śmierć Raciborza". W całym mieście pojawiły się klepsydry, potem zorganizowaliśmy orszak żałobny, który przemaszerował na rynek z dużym płatem materiału symbolizującym trumnę. Ta akcja wstrząsnęła miastem, wywołała dużą dyskusję — przyznaje Piotr. Odbyła się debata "Racibórz – sekcja zwłok czy reanimacja?". Władze miasta i urzędnicy przekonywali, że z kulturą w Raciborzu wcale nie jest tak źle. Wiceprezydent wystosował nawet list otwarty w tej sprawie. — Doszliśmy do wniosku, że sami musimy reanimować miasto i tak powstał pomysł stworzenia Raciborskiego Festiwalu Sztuki. Ta impreza przez cztery kolejne edycje nieco zmieniała swój charakter, ale doszliśmy do wniosku że powinna opierać się na sztuce wykorzystującej specyfikę miejsca. Przed trzecią edycją zrobiliśmy film dokumentalny "Miasta przypominanie", który został bardzo pozytywnie przyjęty w Raciborzu. Pokazywaliśmy go w rożnych miejscach: w knajpach, w parku, na murach bloku — opowiada Piotr Dominiak.

Razem z dziećmi z raciborskiego osiedla zrobili akcję "Narysuj mi Racibórz". 50 dzieci tworzyło swoje dzieła na wielkim zwoju papieru rozciągniętym na boisku. Potem ściągnęli do Raciborza Amy Klement, szydełkującą artystkę z Berlina. Amy miała zrobić kolorową sukienkę dla Matki Polki z pomnika w centrum Raciborza. Pomagali jej inni artyści i miejscowe panie znające się na szydełkowaniu. Przygotowanie sukienki trwało 3 dni. — To było działanie w ramach trzeciej edycji festiwalu. Otwarcie robiliśmy w starym szpitalu, w prosektorium. W głównym budynku odbył się pokaz japońskiego tańca butoh, jego tematem przewodnim jest śmierć. Ten pokaz wywołał kontrowersje. Podobnie było na otwarciu czwartej edycji festiwalu, które odbyło się na dworcu PKP. Wcześniej starosta Hajduk wypowiedział się publicznie, że gdyby nie było takich organizacji jak nasza to w zasadzie nic by się nie stało. No więc na otwarciu festiwalu moja koleżanka powiedziała: "Co by było, gdyby nas nie było? Zaraz wam pokażemy". No i wsiedliśmy do pociągu, który właśnie odjeżdżał. Zostawiliśmy wszystkich na peronie. Potem wróciliśmy, ale niektórzy poczuli się dotknięci — mówi Piotr. Przez kilka lat istnienia ASK wiele osób się z organizacją rozstało, założyli rodziny, wyjechali. Przyszli nowi. Od początku jest Piotr. Teraz trochę inaczej podchodzi do niektórych kwestii, ASK pisze projekty, szuka dotacji i sponsorów.

— Zaczęliśmy działać na polu współpracy przygranicznej polsko-czeskiej, zrobiliśmy już jeden projekt, chcemy to kontynuować. Może nasz festiwal stanie się międzynarodowy? Robimy też duży projekt dla dzieci "W krainie zabaw". Prowadzimy integracyjne warsztaty teatralne i plastyczne. Finał planujemy wiosną w parku Roth, wtedy cały park zostanie zaaranżowany przez dzieci. Zaczęliśmy tez drukować zeszyty historyczne "Śląsk" — wymienia Piotr. Tworzą też kolejne fajne miejsce w Raciborzu. Nad pubem Koniec Świata powstanie ASP – skrót od Akcja Sztuka Przestrzeń. To będzie taki alternatywny ośrodek kultury. Miejsce dla młodych ludzi z pomysłami, którzy mogliby się czegoś nauczyć albo włączyć się w coś, co będzie realizować ASK.

— To taki nasz manifest. W domu kultury nas nie chcą, zresztą nam tam też pewne rzeczy nie odpowiadają — komentuje Piotr. W wolnych chwilach, których nie ma zbyt wiele Piotr Dominiak angażuje się w teatr. Związany był z teatrem Tetraedr, był też w Grupie Performatywnej Ciało Duch Miasto. — Teatr to świetna sprawa, granie wiąże się z pacą nad sobą. Niestety, moja grupa teatralna trochę też się po świecie rozjechała. A ja zostaję w Raciborzu. Zadomowiłem się tu, to moje miejsce. Tu są ludzie, których lubię. Warto dla nich zostać w tym mieście — dodaje Piotr.

Karina Sieradzka
Region po godzinach

»

No comments yet.

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl