RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Strategiczne ODPRYSKI

zamek

Na ostatniej sesji rady powiatu starosta Adam Hajduk, odpowiadając na interpelację jednego z radnych, przekonywał, że świeżo odnowiony budynek bramny na Zamku Piastowskim wcale nie pęka, a jedynie farba się łuszczy. Tymczasem każdy, kto w ostatnim czasie przechadzał się ulicą Zamkową, mógł dostrzec, że farba owszem się złuszcza, ale i pojawiły się wyraźne spękania. Podobnie jest ze Strategią Rozwoju Miasta Racibórz na lata 2006 - 2015. Wciąż staramy się robić dobrą minę do złej gry. A tymczasem...

Nad Odrą flauta!

Minęło dwanaście lat od inauguracji popularnej imprezy pod nazwą Pływadło. Z roku na rok przedsięwzięcie rosło w siłę, stając się atrakcyjnym wyróżnikiem dla miasta. W tak zwanym międzyczasie, w środowisku młodych - ciałem lub duchem - raciborzan zrodziła się ciekawa inicjatywa wodna, znana jako Raciborska Hałaburda Kajakowa Jooonyyy. Dla wioślarzy, organizatorów, uczestników i kibiców Pływadła, a poprzez nich dla nas wszystkich, Odra znów stała się częścią Raciborza. Uświadomiliśmy sobie, że rzeka po wielu latach może być ważna, atrakcyjna, ciekawa - że może być naszym atutem. Na fali tego odkrycia wpisano nawet  przystań kajakową do strategii rozwoju miasta. I jest tam do dziś – oczywiście tylko na papierze – choć minęło już sześć lat od uchwalenia dokumentu. Cóż, kajakarze i bez infrastruktury nadal dzielą się z nami swoim hobby, a uczestnicy Pływadła co roku w czerwcu gimnastykują się, jakby tu bezpiecznie zwodować swoje wehikuły. Miasto nie ruszyło palcem, by zrealizować cokolwiek z powziętych wcześniej zamierzeń. A po ostatniej komisji gospodarki już wiemy, że prezydent w żadnym wypadku „nie zamierza być armatorem”. No i tradycyjnie nie ma pieniędzy – przynajmniej na to zadanie.

W Oborze hula wiatr!

Gdybym miał wyobrazić sobie, cóż takiego robotnicy miejskiego campingu nucą podczas godzin pracy, to intuicja podpowiada mi, że nie może to być nic innego, jak tylko refren popularnej „młodzieżowej pieśni”: Jaki tu spokój, na na na na. Nic się nie dzieje, na na na na. Nikt się nie bawi, na na na na. Wszyscy się nudzą, na na na na... W ten sposób można przepracować całą dniówkę - day after day. Tymczasem w urzędzie na półce, obok innych "półkowników",  leżakuje projekt modernizacji ośrodka opiewający na kwotę blisko ośmiu milionów złotych. Partner czeski swego czasu wycofał się i ideał sięgnął bruku. W strategii rozwoju miasta, podobnie jak w poprzednim, tak i w tym przypadku  (A jakże!) łatwo odnajdziemy odpowiednią pozycję. Tymczasem nasi włodarze snują optymistyczne wizje o Partnerstwie Publiczno - Prywatnym i inwestorze dobrodzieju, który zechce w Oborze utopić, zamiast publicznych, prywatne pieniądze. A może najwyższy czas na coś się zdecydować, Panowie? Wszak co miesiąc za utrzymanie obiektu płacimy wszyscy. Inwestor na "białym koniu" do nas nie przyjedzie - to pewne - więc albo go sami poszukamy, albo modernizację zrobimy własnym sumptem i camping wreszcie będzie europejski. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie - zaorać i sprzedać pod motel. A na początek warto pomyśleć o nowym zarządcy.

TW się doktoryzuje!

U progu 2011 roku rada miasta przyjęła zaproponowany przez prezydenta plan pracy na najbliższe dwanaście miesięcy. Podczas skromnej dyskusji nad dokumentem o ewentualnych korektach harmonogramu myślano niechętnie. Nie było woli politycznej – w ten sposób chyba zwykło się to określać w tzw.  „poważnych” mediach. Nic to! – pomyślałem sobie. Ważne, że na luty zaplanowano debatę na temat budowy zbiornika Racibórz Dolny. To jeden z tych tematów, o których nie tylko warto, ale trzeba rozmawiać. Serce wypełniła mi radość, a obok niej nadzieja, że może wreszcie coś drgnie, że padną jakieś ważne deklaracje, że może ktoś zechce wysłuchać głosu opozycji w tej sprawie. Nic takiego się nie wydarzyło!

Wprawdzie na sali byli przedstawiciele RZGW, a na ekranie zaprezentowano dane projektu – ich wersję drukowaną przesłano kilka dni wcześniej – to jednak Wybrańcy Ludu na czele z Jego Wyborczą Mością – Prezydentem uznali, że zwyczajnie nie ma o czym dyskutować. Wyrwałem się do interpelowania nieświadomy niczego, przewidując długą listę mówców, gdy wnet spostrzegłem wokół zadziwione spojrzenia „kolegów po fachu”. Tę samą przypadłość zdawali się prezentować: głowa miasta i jego urzędnicy. Przedstawiciele inwestora – podobno specjaliści – wyraźnie robili dobrą minę do złej gry. Na jaw wnet wyszła moja ignorancja i fakt, że zachowałem się jak zwykł cham. Temat w porządku obrad odfajkowany, mamy gości, a mnie znowu coś nie pasuje. W materiałach RZGW wprawdzie jak byk stoi, że obiekt ma być mokry, a w strategię rozwoju wpisano zbiornik wielofunkcyjny, ale cóż NaM z tego? Sytuacja z minuty na minutę stawała się coraz bardziej niezręczna, a ja pytałem, pytałem i pytałem. Na szczęście przytomność zachował przewodniczący rady, przywołując mnie do porządku: Panie radny! nie trzeba mieć doktoratu, by wiedzieć, że gdy zbiornik będzie mokry, a przyjdzie wysoka woda, to nas wszystkich zaleje!

Może dobrze się stało, że dostałem szkołę. Wprawdzie nie ma się po niej doktoratu, ale zostaje przekonanie, że w życiu samorządowym bardziej niż wykształcenie, liczy się władza. Szkoda tylko, że gdy w 2006 roku uchwalano strategię rozwoju miasta, Tadeusz Wojnar nie był sam wystarczająco czujny i doświadczony. Doktoratu radny faktycznie mieć nie musi, ale przewodniczący – to fakt - powinien mieć przynajmniej klasę.

Czwarta władza zdradza!

Nie tylko krajowe, ale i lokalne media w każdym systemie demokratycznym pełnią ważną rolę. Określa się je czasem mianem „czwartej władzy”. To dlatego, że obok informacyjnej, pełnią także wobec trzech pozostałych, funkcję kontrolną. Dziennikarze często szybciej niż powołane do tego służby docierają do afer, nieprawidłowości a nawet przestępstw. Media sprawują tak zwany „rząd dusz”. Mają po prostu przemożny wpływ na nasze zapatrywania, postawy, opinie. Stąd tak ważne jest, by swą misję realizowały w pełni świadomie i odpowiedzialnie. Praca dziennikarza wymaga zatem szczególnej rzetelności i odzwierciedlać powinna zasady etyki zawodowej.

To wszystko prawda, ale co ma wspólnego – zapyta ktoś - idea czwartej władzy ze strategią rozwoju miasta i życiem samorządowym? Otóż ma. Gdy czytam portale informacyjne, słucham lokalnego radia i oglądam telewizję, gdy sięgam po miejscową prasę, to myślę sobie czasem, że mam do czynienia z przedsiębiorstwami – lokalnymi fabrykami informacji, które żyją z taśmowej produkcji newsów. Nie mają znaczenia: jakość, rzetelność, bezstronność czy prawda. Nie ma w tym przypadku także mowy o misji czy etyce zawodowej. Szuka się sensacji, pikantnych sformułowań, lapsusów słownych, wokół których tworzy się fakty medialne. Tymczasem zupełnie przemilczane zostają ważne dyskusje – niekoniecznie wielogodzinne – na tematy istotne z punktu widzenia rozwoju gminnej społeczności oraz funkcjonowania lokalnej władzy. Nie tylko sprawy wielkie ale detale czasem odsłaniają istotne różnice między tym czy innym ugrupowaniem, radnym, lub posłem. Dla demokracji i obywatela rzecz bezcenna. A u nas z „gołębi srających na rynku” i „zasadzeń drzewek przydrożnych” robi się wydarzenia. Zastanawiam się zupełnie poważnie, czy to opozycja w tak nieumiejętny sposób artykułuje swoje poglądy, czy w istocie liczy się w tym biznesie tylko sensacja, która jako jedyna ma charakter komercyjny, czy też nie ma u nas dziennikarzy? A może ktoś za tym wszystkim stoi? Pewnie jest NaM dane wszystkiego po trochu.

Samorząd to rzeczywistość, w której każdy sobie rzepkę skrobie a i tak liczy się ten kto ma realną władzę. To swoista karykatura, gra pozorów, teatr. Swoje batalie toczymy w piaskownicy - radni, media, obywatele - którą ktoś postawił nam w przydomowym ogrodzie, a tymczasem wielkie sprawy decydują się za naszymi plecami. Strategia rozwoju miasta jedno – praktyka polityczna drugie. Tylko jak długo tak można? Dopokąd idziemy?

W Raciborzu niewiele mamy dziennikarstwa – jest sprawozdawczość festynowo–sportowa oraz urzędowa propaganda. Z rzadka w swoim warsztacie reprezentant czwartej władzy myśli o konfrontacji opinii i poglądów, by zachować obiektywizm przy pisaniu tekstu. Lokalne media w dużej mierze pełnią rolę tablic ogłoszeniowych jednego czy drugiego urzędu. I nie ma znaczenia, że tekst wychodzi spod dziennikarskiego pióra, a nie z biura rzecznika instytucji. Media - jak pelikany śledzie - łykają wszystko co sprzeda im władza. My jak leci konsumujemy wszystko co zaserwują nam media. Tylko obieg pieniędzy ma niestety kierunek odwrotny.

Dość już tych strategiczno – odpryskowych rozważań. Ich pointą niech będzie hasło kampanii sprzed ośmiu lat: Obudźcie się, bo was okradną ze złudzeń! – wtedy o dziwo skuteczne.

Robert Myśliwy

Liczba komentarzy: 1

»

  1. Obudźcie się, bo was okradną ze złudzeń! – zawołanie wyborcze Jana Osuchowskiego z SLD.

    autor: RM — 9 czerwca 2011 - 11:52

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl