RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Sesja Pierwszaka

No i jesteśmy po pierwszej sesji. Kurtuazyjno – teatralnej. Mimo tego, że znałem scenariusz akcji, a wyniki kluczowych głosowań były znane na kilka dni przed sesją… przyznaję – przypomniałem sobie, co to stresik i wzruszenie. Nie powiem – choć poszczególni radni nie powtarzali słów całej roty, a jedynie słowa „ślubuję, tak mi dopomóż Bóg” (niektórzy bez drugiej części) – to sam moment zaprzysiężenia był dla mnie wzruszający. No i na sali pełnej starych wyjadaczy – byliśmy pierwszakami…

Pierwsza sesja nie była oczywiście żadną niespodzianką. Zgodnie z tradycją, która obowiązuje w koalicji pod rządami Tadeusza Wojnara – opozycja nie została dopuszczona do żadnego stanowiska i nie otrzymała przewodnictwa w żadnej komisji. Nie muszę dodawać, że przy obsadzie tych stanowisk nie odgrywały znaczenia takie prozaiczne wartości jak przygotowanie merytoryczne, doświadczenie, znajomość materii czy posiadane predyspozycje. Przy czym dotyczy to w takim samym stopniu członków opozycji, co i koalicji. Tam też ludzie cieszący się większym szacunkiem społecznym, lepiej wykształceni, bardziej obyci i zdobywający większą ilość głosów pozostali w większości zwykłymi szeregowcami. Łupy podzielono „po uważaniu zasług”.

Elementem lekkiego zaskoczenia był wniosek Ryśka Frączka, który starał się przekonać pozostałych radnych, że fotel drugiego zastępcy Przewodniczącego Rady Miasta jest w Raciborzu zbędny. Że to niepotrzebny wydatek. Każdy obserwator sceny politycznej - a już na pewno radny koalicji rządzącej – wie, że to w stu procentach racja. Bo czy ktoś potrafi wygrzebać w sieci albo w zakamarkach pamięci sesję, podczas której rola zastępców Tadeusza Wojnara wykraczała poza uśmiechanie się i ew. pomoc w liczeniu 23 podniesionych rąk? Bo ja nie za bardzo… Mimo to wygrała koalicyjna jednomyślność i chęć dokarmienia z miejskiej kasy kolegów Jarosza i Wolnego. Łącznie – tj. obydwóch. Swoją drogą - stołki zastępców szefa rady to chyba najlepsza fucha, jaką można sobie wymarzyć nie chcąc się przemęczać ani popisywać elokwencją czy jakimikolwiek umiejętnościami. Przy boku przewodniczącego zasiadającego w starym fotelu po raz piąty - nie trzeba robić w zasadzie nic, a półtora tysiaka i tak wpada co miesiąc na konto. O tym, że to zerowa robota wiem od poprzedniego zastępcy, który wspominał że w ramach trójkowego „prezydium” nigdy nie odbywają się kolegia z żadnymi ustaleniami, a wszystkie decyzje i tak podejmuje jednoosobowo szef wszystkich koalicjantów. Dzisiejszy wniosek oczywiście przepadł głosami koalicji PO – RS 2000 – KWW Mirosława Lenka. Zgodnie z przypuszczeniami…

Niestety nie udało się NaM też doprowadzić do objęcia w/w stanowisk (czy chociaż do przystąpienia do wyścigu o te fotele) przez dwóch radnych koalicyjnych, którzy naszym zdaniem cieszą się wielką estymą i byliby godni tych funkcji z punktu widzenia wizerunkowo-merytorycznego: panów Witolda Ostrowicza (znany i szanowany lekarz medycyny) i Jana Wiechy (strateg i finansista z RAFAKO S.A., który jest najlepiej wykształconym radnym obecnej kadencji - ukończył zagraniczne studia MBA). Koalicjanci woleli Artura Jarosza (zarządca wspólnot mieszkaniowych) i Ryszarda Wolnego (trener kadry zapaśniczej). Trudno. W końcu to koalicja rządząca rozdaje karty (i fotele), a nie my. Ale dało mi to trochę do myślenia, o zasadach działania „drugiej strony”.

Pozostałe głosowania – wiadomo… opozycja do kąta, zwycięzcy biorą wszystko, wszystko zostaje po staremu, podgrzewamy status quo. Ale też – bądźmy uczciwi – koalicja rządząca dostała od mieszkańców Raciborza bardzo silny mandat wyborczy na swój autorski – czyli taki a nie inny sposób sprawowania władzy. A że zawsze była taka sama – nic nie powinno dziwić. Dziwić mogą ew. sygnały, jakie dostajemy drogą okrężną od pierwszaków z drugiej strony. Tam podobno naprawdę kilka osób wierzy w to, że w koalicji będzie niezależne, będzie głosować w zgodzie ze swoim sumieniem i będzie odgrywało jakąś rolę w kształtowaniu polityki prowadzonej przez Tadeusza Wojnara i Mirosława Lenka. Pozostaje nam gorąco im kibicować;) W końcu my 4 lata temu, też w to wierzyliśmy…

Teraz siedzimy co prawda w opozycji, ale za to w pełnym komforcie psychicznym i moralnym. Serio – nawet nie wiecie ile komfortu moralnego odnajduję w tym, że mogę głosować jak chcę, a nie zachowywać się jak maszynka do głosowania. Na pierwszy rzut oka niewidoczne (i pomijane przez prasę) są niuanse – czyli to, czy w przypadku kontrkandydata z koalicji rządzącej – być „przeciw”, czy „wstrzymać się od głosu”. Koalicjanci głosowali po wojskowemu jak maszyna tj. jeśli byli „za” przewodniczącym A (koalicyjny), to z automatu musieli być „przeciw” przewodniczącemu B (opozycyjny). To taki krótki wojskowy rachunek – kto nie nasz, ten nasz wróg i trzeba być przeciw. Nie pamiętam, czy tak było w każdym głosowaniu (zdaje się, że coś zaczęło pękać pod koniec) – ale na pewno w powalającej większości. A u nas – wcale nie. Fakt, że na szefa danej komisji popieraliśmy kandydata opozycyjnego, wcale nie oznaczał tego, że musieliśmy automatycznie „spuszczać” radnego koalicji. Mój komfort polegał na tym, że w kilku przypadku mogłem się „wstrzymać”, gdyż nie miałem powodu być przeciwnikiem dla samej zasady. Przeciw byłem w przypadkach, co do których miałem wewnętrzną pewność, że to po prostu kiepscy i nie nadający się na dane stanowiska kandydaci. Najlepsze jest to, że takiej metody myślenia i postępowania wcale nie wymagam od radnych obecnej koalicji. Niech sobie strzelają do opozycji ile chcą (i ile im każą). My wcale nie musimy być tacy sami. Nie musimy działać na zasadzie analogii ani odwetu. Nie będziemy strzelać do każdego tylko dlatego, że stoi po stronie przeciwnej…

A jak jest w opozycji tak ogólnie? Na razie nijak. Merytoryczna praca jeszcze się nie zaczęła, więc mój optymizm, co do możliwości pozytywnej współpracy merytorycznej z prezydentem Lenkiem utrzymuje się na wysokim poziomie, mimo tego, że opozycyjne starszaki starają się mnie delikatnie sprowadzać na ziemię;) Ja jednak ciągle wierzę w to, że sensowne projekty uda się NaM przeprowadzić bez względu na fakt bycia w mniejszości. We współpracy z obecną głową miasta mam kilka złych, ale jednak także kilka całkiem dobrych doświadczeń. Więc pozostaję optymistą. Wiem, że być może cześć naszych pomysłów zostanie spuszczona do kosza, a potem podwędzona i wprowadzona w życie jako patenty rządzących…, ale ostatecznie nie ma to większego znaczenia. Grunt, żeby w Raciborzu żyło się trochę lepiej i przyjemniej…

Pozostałe wrażenia? Nic specjalnego. Nic strasznego. Nic wesołego. No, może poza tekstami Ryśka Frączka, który pobawił się niedociągnięciami formalnymi prowadzącego obrady w pierwszej części radnego seniora, jak nauczyciel zestresowanym uczniakiem, któremu wypadł zeszyt na podłogę. Ale zdaje się – Pan Ryszard ogólnie zawsze dobrze się bawi ;)

Z gorących wrażeń to chyba tyle. O kolejnych będę donosił na blogu.

Dawid Wacławczyk – radny „pierwszak” VI kadencji Rady Miasta Racibórz

komentarzy 10

»

  1. Jestem przywiązany do idei demokracji jako gotowości do wypracowywania możliwie szerokiego konsensusu społecznego, a nie zasady „zwycięzca bierze wszystko”. Miałem więc odrobinę nadziei (tytułem przykładu), że przynajmniej jedno stanowisko wice-przewodniczącego Rady będzie zaoferowane opozycji. Jakby nie patrzeć, dwóch kandydatów na Prezydenta – Robert i Tomek reprezentują parę tysięcy mieszkańców Raciborza. Nic by się koalicji nie stało, gdyby uczyniono ten drobny gest. Na zasadzie analogii z Sejmem. Mamy marszałka z koalicji, ale też wice-marszałków z opozycji i nic strasznego się nie dzieje. To tylko jeden przykład – nie chcę się rozpisywać.

    Dawid, dzięki za odważną i ciekawą relację!

    autor: Zbigniew Wieczorek — 3 grudnia 2010 - 12:26

  2. Zbychu… to jest właśnie różnica między Sejmem a małomiasteczkową Radą Miasta ;) Trzeba to zaakceptować. Albo sie wyprowadzić ;)))

    autor: Dawid — 3 grudnia 2010 - 12:54

  3. Dawid, a co jeżeli nie chcę zarówno tego akceptować jak i nie chcę się wyprowadzić? ;)

    autor: Zbigniew Wieczorek — 3 grudnia 2010 - 13:21

  4. Może dałoby się przeczytać coś więcej o wyłączaniu mikrofonu jako narzędziu krzewienia demokracji w Radzie Miasta Racibórz?

    autor: analityk — 3 grudnia 2010 - 16:13

  5. Dziwnym trafem u nas, w Radzie Powiatu, było podobnie. Ależ przypadek, no nie? Pełna coolturka, niczym Wersal proszę Pana. Był nawet radny sprawozdawca, który w zeszyciku miał wszystko napisane. Jeden facet, który od paru lat nie dostrzegał mnie wcale nagle jako pierwszy podaje mi łapę na przywitanie. A więc ma rację Marek Rapnicki, że Twoja ranga, jako Rajcy, wzrasta natychmiast. Nie, nie jeszcze mi się we łbie nie poprzewracało. To tylko zaścianek dostaje świra!
    W nawiązaniu do tego co poruszył Zbyszek, to wydaje mi się, że w każdym zdrowym, demokratycznym społeczeństwie powinno być tak, że opozycja ma swoje miejsce ( Przewodniczący, członkowie) w komsji rewizyjnej. To świadczyć tylko może o tym, że „władza” ma „czyste ręce”. To leży w jej interesie. Dlaczego w Raciborzu jest inaczej? Ba…

    autor: Leszek Wyka — 3 grudnia 2010 - 23:34

  6. Dreszcz przebiega po grzbiecie, oczy puchną od śmiechopłaczu. Oklaski za prawdę i dosłowność – słyszę w imaginacji zgrzytanie zębów członków „plenum”.
    Weronika Piasecka

    autor: weronika — 4 grudnia 2010 - 00:00

  7. Jeśli z tymi mikrofonami to prawda, to może dałoby się zainteresować tym media zewnętrzne? Czy sesje są nadal utrwalane na laptopie jednego z radnych?

    autor: analityk — 4 grudnia 2010 - 14:27

  8. Zbyszku – jeśli nie godzisz się na taka sytuację i nie chcesz jej zaakceptować, a nie chcesz się jednoczesnie wyprowadzić (to było nawiązanie do rady jakiej udzielił radny Wolny radnemu Kusemu)… pozostaje SPRZECIW WEWNĘTRZNY ;) Serio – ja nie godzę się wewnętrznie na wiele spraw – na wycinanie lasów w Amazonii, na tresurę zwierząt w cyrkach, na męczenie więzniów politycznych w Tybecie, na wydawanie publicznej kasy na prywane kampanie wyborcze… i poza małymi drobnymi gestami, wręcz symbolicznymi (jak wywieszenie tybetańskich flag modlitewnych i rozprowadzanie ulotek informacyjnych na pubie) – pozostaje ten sprzeciw wewnętrzny. W tym wypadku – musimy się sprzeciwiać wewnętrznie na taki a nie inny kształt i sposób funkcjonowania Rady Miasta ;) Nie specjalnie mamy zresztą inne wyjście… w końcu opozycja przegrała te wybory, a na nas spoczywa obowiązek „pilnowania” i sprzeciwiania sie nieprawidłowościam właśnie ;) Co do wyłączania mikrofonu – to dotyczyło sytuacji z przeszłości, związanych z radną Małgorzata Lenart.

    autor: Dawid — 6 grudnia 2010 - 11:57

  9. Dawid, ja sobie tylko żartowałem ;)
    Masz rację – życie wymusza na nas wewnętrzne formy protestu wobec rzeczywistości, co wynika po części z naszej bezsilności. Pamiętam, jak wiele lat temu, gdy usłyszałem o zabijaniu Amazonii z wściekłości i żalu w ogóle nie wiedziałem, co ze sobą zrobić. Potem dowiedziałem się, że byli tacy filozofowie – stoicy, którzy uczyli jak się tej bezsilności (a czasem wściekłości) nie oddać.
    Temat na tyle poważny, że możemy
    zostawić już Radę miasta, bo czkawki dostanie..;)

    autor: Zbigniew Wieczorek — 6 grudnia 2010 - 22:15

  10. Powodzenia i wyrwałości życzę :) w nadchodzących czterech latach.

    autor: Czytacz — 15 grudnia 2010 - 12:09

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl