RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Kultura: aksamitna szata czy waciak z PRL-u?!

(Kilka gorzkich uwag o praktykach władzy)

Trzy są sposoby zdobywania mądrości.
Pierwszy to refleksja – najbardziej szlachetny,
Następnie naśladowanie – jest on najłatwiejszy,
A trzeci to doświadczenie – najbardziej gorzki ze wszystkich.

Konfucjusz

Wiem, że w dzisiejszych czasach w modzie jest popisywać się choćby najmniejszym sukcesem, okazywać pozytywne nastawienie i zadowolenie, nawet kiedy nie bardzo jest z czego i pamiętać, że świat nie lubi przegranych i zrozpaczonych. Pasta Sensodyne i promienny uśmiech!

Niestety, ta metoda zawodzi, kiedy chce się rozmawiać o stanie raciborskiej kultury przez pryzmat "reform", jakie dotknęły w ostatnim czasie Raciborskie Centrum Kultury. Przepraszam zatem za popsucie powakacyjnych nastrojów. Posłuchajcie, proszę!

*

Latem 2008 roku w gmachu raciborskiego Urzędu Miejskiego miała miejsce konferencja naukowa pn. "Animacja społeczno-kulturalna w mieście. Uwarunkowania – bariery – korzyści". W jakiś czas potem ukazało się wydawnictwo książkowe o tym samym tytule, sygnowane przez PWSZ w Raciborzu i PTP oddział Racibórz, pod redakcją naukową Edwarda Nycza i Ludmiły Nowackiej. W zakończeniu wstępu redaktorzy naukowi wyrażają nadzieję, że owa publikacja […] wzbudzi szerszą społeczną refleksję i stanie się zaczynem do aktywnej współpracy decydentów, liderów, animatorów i mieszkańców w rozwiązywaniu problemów w niej przywołanych.(1) I co? Cisza! Cisza! I jeszcze raz cisza!!! Decydenci decydują, jak chcą i kiedy chcą, bo tak pojmują rozwiązywanie problemów, liderów wyrzucono na bruk "Końca Świata", animatorów spacyfikowano, a mieszkańcy, w większości bez refleksji, połykają lekkostrawną papkę. Czyli co? Jest dobrze? Nie, niestety nie jest dobrze!

Miała być następna konferencja, ale nie odbyła się. Prezydent wraz z radnymi uznali, że nie jest potrzebna. Jak wyraził się nasz "włodarz": […] Kultura w Raciborzu ma się dość dobrze. Dość, czyli jak? Razem z Anią Jegierską - Michalską zaproponowaliśmy ogólnopolską konferencję poświęconą edukacji kulturalnej, ale prezydent uznał, że to nie nasza "działka", więc samodzielna dyrektor instytucji kultury nie wyraziła zgody na wysłanie gotowego już projektu. Poszedł do kosza! Do kosza jednak poszedł nie tylko papier, ale również entuzjazm i nadzieja.

Dzisiaj w mediach słyszymy o tym, że […] Projekt narzuca na nas pewne wskaźniki.(2) A zatem jakieś tajemnicze wskaźniki nakazują redukcję etatów, wymuszają zmiany kadrowe, lokalowe itp. Dla niewtajemniczonego raciborzanina – wskaźnik – nie znaczy nic. Jaki wskaźnik? Kto ten wskaźnik nakazuje stosować? Unia Europejska? Prezydent, a może T.Wojnar, który mówi: W RCK trzeba posprzątać i koniec!.(3) To jest ten wskaźnik? W moim osobistym przekonaniu - tak! To jest wskaźnik!!! Jest nim dla prezydenta, jak i jego podwładnej – dyrektorki RCK! Trzeba posprzątać – czyli pozbyć się niewygodnych, mających własne zdanie, nie godzących się na kolektywizację kultury w mieście! Ot, takie raciborskie TKM doprowadzone do granic tragifarsy!

Natura ludzka obdarzona jest genialną wprost umiejętnością maskowania zachowań i postaw. Można zatem jednego dnia zezwolić na wyeksponowanie w "Strzesze" całkiem sporych rozmiarów hitlerowskiej swastyki (przypomnę, iż gmach ten przed II wojną światową szczycił się mianem "bastionu polskości"), drugiego dnia zachwycać się osobowością posła Palikota, innego zaś - rozpaczać nad śmiercią pary prezydenckiej. Cóż, jest przecież POwszechna d-e-m-o-k-r-a-c-j-a, dla każdego coś miłego!

A tymczasem o wskaźnikach wiemy od dawna. Dokładnie od początku powstawania projektu pn. "Wzrost znaczenia atrakcyjności kulturalnej Raciborza poprzez rozwój infrastruktury Raciborskiego Centrum Kultury". Przecież to nasze grono wniosło w ten projekt wiele pomysłów. Jak się dziś okazuje – nie zostały one prawie w ogóle uwzględnione, a istotę wielu pozostałych po prostu wypaczono.

Owymi wskaźnikami są m.in.: ilość zorganizowanych imprez, ilość uczestników, ilość wydarzeń artystycznych, ilość zespołów amatorskiego ruchu artystycznego, itp., itd. Przez dwa lata rządów J.Wystubowej nie było ani słowa o wskaźnikach. Ba, nie było w ogóle dyskusji o przyszłości RCK, kiedy budynek przy ul.Chopina zostanie wyremontowany. Mimo wielu prób podejmowanych osobiście przez pracowników, a także przez Związek Zawodowy NSZZ "Solidarność" (także w obecności pani Teresy Frencel – Przewodniczącej NSZZ "Solidarność" Pracowników Oświaty w Raciborzu) nie udało się nam dowiedzieć niczego. W naszym archiwum są na to dokumenty w postaci notatek sporządzanych podczas spotkań!!! Tak samo jak nie udało się nam zobaczyć remontowanego budynku. Rzekomo budynek na czas remontu był własnością wykonawcy, bez kasku ani rusz, co – mówiąc kolokwialnie - było zwykłym ściemnianiem. Ludzie związani z tą placówką od wielu lat nie mogą zobaczyć swego miejsca pracy?! Nie mogą się nim nacieszyć, bądź zasugerować, że coś można by jeszcze zmienić?! Przeżyłem poprzedni remont tego obiektu, sam remontowałem "Strzechę" (która normalnie funkcjonowała – odbywały się zajęcia i imprezy – nikt jej nie zamykał. Wprost przeciwnie – powstawały nowe zespoły) i nikt nikomu nie zabraniał poruszać się po obiekcie. Pracownicy wnieśli dużo własnych, ciekawych pomysłów. Tymczasem prezydent, bez kasku na głowie paraduje po obiekcie, oprowadzając gości z Czech. Cóż – co wolno wojewodzie…

Ale wróćmy do wskaźników – bo rzecz to niezwykła. Posłużmy się cytatem: Chodzi o to by pozyskać – na umowę zlecenie – instruktorów, którzy prowadzą (moim zdaniem –L.W.– poprowadzą!!!) zajęcia grupowe, takie jak taniec i śpiew.(4) A to komedia! A to bezczelność jakiej mało! To kpina w żywe oczy. Więc najpierw wyrzuca się utalentowaną, wszechstronnie wykształconą tancerkę – Anię Rączkę, która prowadziła kilka form tańca współczesnego (w tym balet dla dzieci), by teraz szukać kogoś innego? Ania zażyczyła sobie wówczas, dojeżdżając codziennie z Gliwic do Raciborza – uwaga!: 50 zł za godzinę pracy. Została potraktowana jak bezczelny intruz. A dla mnie osobiście to jeden z największych talentów, jakie spotkałem w swojej 26 letniej pracy w raciborskiej kulturze. Ten diament jest właśnie szlifowany w Łodzi (Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna – wydział choreografii) i będzie lada moment zawodowym choreografem. Dodam: choreografem, jakiego Racibórz nigdy nie miał!!! Aby dodać całej sprawie pikanterii wspomnę, że w miejsce Ani zatrudniono młodego człowieka z Rybnika (nomen omen tańczył ponoć w zespole, z którym współpracowała p. dyrektor), któremu płacono 150 zł za godzinę!!!

Nie bez znaczenia jest tutaj fakt, że pod kierunkiem Ani już wówczas pracowało kilka utalentowanych osób, które dzisiaj śmiało mogłyby samodzielnie prowadzić zajęcia z tańca współczesnego (Paweł Duduś studiuje taniec w austriackim Linzu) i być może – dla Ani – powróciłyby do Raciborza, a już na pewno poprowadziłyby dla niej warsztaty artystyczne. Może zaprosiłyby również kogoś ciekawego? Kto to dzisiaj wie? Inna dziewczyna prowadząca zajęcia z tańca nowoczesnego – Kamila Kruszka – była notorycznie ignorowana bądź wpisywana na występy bez jakiejkolwiek rozmowy z nią na ten temat. W końcu sama zrezygnowała. W folklorze były co najmniej trzy osoby o kwalifikacjach większych niż obecny instruktor, ale wybór padł na niego! Niech i tak będzie. W ciągu ostatnich dwóch lat skład ZPiT "Strzecha" znacznie się zmniejszył. Z zespołu liczącego 100 osób (od 5 do 70 roku życia) pozostała zaledwie garstka.

Nauka śpiewu? To równie dobry dowcip. Kiedy wypowiedziało się wojnę całemu młodemu, twórczemu środowisku muzycznemu skupionemu wokół "Końca Świata" (ale przecież także i plastykom, fotografikom, tancerzom, aktorom) nie pozostało już nic innego jak tworzenie papierowych big-bandów i chórów oraz przekonanie, że jedyną dobrą wokalistką jest własna córka. Tak naprawdę przez dwa lata nie zrobiono nic, by pozyskać młodą, zdolną krew wokalną. Nastawiono się na "dogorywający", bez swego prawowitego lidera, emerycki zespól jazzowy, który na dodatek zmienił, nie wiedzieć dlaczego, nazwę.

A tymczasem w nowej strukturze RCK przewiduje się utworzenie funkcji wicedyrektora. Tę niezwykle ważną funkcję pełnić ma... nasz akustyk, który jeszcze przed półtora rokiem usiłował się zwolnić z pracy. Ale przecież każdy nosi buławę... Proste, prawda? Nowa struktura przewiduje też zatrudnienie dodatkowego księgowego, krąży ponadto plotka o pracownicy przechodzącej właśnie na emeryturę, która również zostanie zatrudniona. Nie wspominam już nowego etatu (i kto go otrzymał), sprzed bodajże roku, w dziale administracyjno-gospodarczym. Czy te działania wynikają również z enigmatycznych wskaźników?

Dziś krążą złowieszcze plotki, że "Strzecha" (chciałoby się za raciborskimi urzędnikami powiedzieć - Szczecha) zostanie zamieniona na miejsce swoistej siedziby różnych raciborskich stowarzyszeń – więc gdzie mają działać "niedobitki" RCK - owskiego amatorskiego ruchu artystycznego? Jak będzie się on mógł rozwijać przy zmniejszonej bazie? (a to również wskaźniki!!!)

Mała, zatęchła świetlica w Brzeziu, bez jakiejkolwiek infrastruktury, dokąd usiłuje się zesłać niepokornego animatora, ma rozbudzić życie kulturalne w dzielnicy? I to będą kolejne wskaźniki? A kto pytał brzezian o pomysł na świetlicę? Czego od niej oczekują? Jakie mają wobec niej plany, nadzieje? A dlaczego nie rozbudza się życia kulturalnego w Markowicach (tutaj aż dziwię się, że nie ma pomysłu na filię "teatru w stylu wiedeńskim"), Ocicach, Miedoni, Sudole i Studziennej? Tylko akurat w Brzeziu? Nota bene kocham Brzezie i Panią Małgosię Burek, która zawsze będzie kojarzyła mi się z tą dzielnicą, Janem Darowskim i aleją lipową. O kładce przez kanał Ulga nie wspomnę.

Już widzę kapitalne hasła wyborcze dla ekipy rządzącej: "20 świetlic na dwudziestolecie rządów Tadeusza Wojnara!", albo "Tylko z Lenkiem Mirosławem niesiemy kaganek oświaty pod wiejskie >Szczechy<"!

Reasumując: brak wiedzy "włodarzy" – jak chcą niektórzy, brak pomysłu na rozwój kultury w mieście oraz, co tu dużo mówić, zerowy u nich niemal poziom potrzeb kulturalnych, plus nieudolność menagera z podrybnickiego importu doprowadziły Raciborskie Centrum Kultury do miejsca między GOK-iem a wiejską świetlicą (i nie mam zamiaru tym ostatnim instytucjom ubliżać – wprost przeciwnie). Tutaj imprezy organizują (wybrane) sprzątaczki i magazynierki pod dowództwem p. dyrektor. Instruktorzy zaś przedzierają bilety i wpuszczają widzów, wieszają i sprzątają gabloty, pilnują bram wjazdowych, a w najlepszym razie mogą zaprojektować dyplom. Jak mają szczęście, to po akceptacji p. prezydenta będzie on wręczony podczas jakiegoś konkursiku. Tak – dyplom (koniecznie z patronatem honorowym), certyfikat – to najważniejsze atrybuty tej instytucji. Wyprodukowano nawet specjalną okładkę, by w nią pakować ten najważniejszy, czasem przekłamany (jak w przypadku licencjata, któremu nadano tytuł magistra) gadżet RCK. Dyplom, bądź certyfikat dostają wszyscy: dzieci, młodzież, dorośli a nawet pracownicy RCK (wybrani) za wzorowo zorganizowaną imprezę. Niekoniecznie muszą ją wymyślić, bądź realizować, najważniejsze, że zostali wybrani.

Możesz imprezę wymyślić, przygotować stosowną dokumentację. Możesz napisać projekt i jeszcze na dodatek dostać na niego pieniądze! Możesz imprezę nawet z powodzeniem przeprowadzić! Nie znaczy to jednak nic! Będzie nieudana, bo np. moderator nie przywitał wszystkich gości (z imienia i nazwiska i z funkcji na dodatek), bo pomieszałeś (rękoma p. dyrektor) dyplomy w obecności oficjeli. Ale wyróżniony zostaniesz, gdy będziesz rozlewał bogracz, bądź z czapką kolejarską na głowie sadzał dzieci do ciuchci.

Ręczne sterowanie jest tak widoczne, że aż czasami doprowadza do śmiechu – chłopaki organizując imprezę w ramach dnia stowarzyszeń (Dni Raciborza) mieli ponoć czekać aż dwa tygodnie na zgodę p. prezydenta (nie dyrektora) na podnajem podium, które jest własnością RCK!!! Wielokrotnie nie można było wieszać plakatów, bądź produkować biletów – bo jeszcze nie wyraziła zgody p. Teresa z Urzędu! Sądzę, że nawet Bareja nie wymyśliłby takich absurdów.

Nic więc dziwnego, że indagowany przez radnych prezydent dodaje, że ani on, ani radni nie powinni wtrącać się pani dyrektor w sprawy kadrowe, która dba o właściwą atmosferę pracy i musi mieć swobodę doboru pracowników. - RCK jest dla mieszkańców, nie dla pracowników, którzy chcą realizować tam swoje wizje osobiste - zaznaczył.(5) Cóż, mnie uczono, ze to animatorzy są solą instytucji kultury i to właśnie ich wizje realizowane są w placówce. Oczywiście, że dla mieszkańców miasta!!! Słowa prezydenta potwierdzają tylko tezę o ręcznym sterowaniu kulturą. Władza wpycha tę masowa papkę, odcinając jednocześnie mieszkańców od kultury wysokiej. I pomyśleć, że prezydent zachłysnął się wizją teatru w Raciborzu. Mało tego, w stylu wiedeńskim. Tak jest, prosto od ogródka piwnego do loży, a jakże! Aż chciałoby się krzyknąć za Cyceronem: O tempora, o mores!

*

Kultura w istocie swojej winna być jak aksamit, a nie drelichowy waciak rodem z PRL!!! Winna pachnieć świeżością, a nie zaściankową stęchlizną. Dom kultury powinien zaś być ciepły jak świeże bułeczki, a nie przypominać sterylną kostnicę. Powinien w nim panować gwar, ruch, twórcza atmosfera, koleżeńskość i przyjaźń a nie strach i zwątpienie!!! Żołdacki dryl, stopniowo wprowadzany przez faworytę z Chwałowic, może podobać się prezydentowi Lenkowi – wszak chlubi się tym, iż ojciec był kapitanem LWP (jak mawia pewien nieznajomy: zanim się człowiek upewni, kim jest…, już jest kimś innym). Z perspektywy prawie trzydziestoletnich doświadczeń z instytucji upowszechniania kultury oświadczam i ostrzegam: kultury nie da się skoszarować, Panie Prezydencie. Już nie!

To smutne, że Racibórz od lat tkwi w totalnym marazmie społecznym, gdzie uczciwi, kompetentni i energiczni ludzie nie mają ochoty angażować się w życie publiczne – bo odstręczają ich panujące tam zasady. To przygnębiające, że rozwiązywalność problemów społecznych uzależniona jest od kadencyjnych kaprysów lokalnych polityków. To odrażające, gdy partykularne interesy partyjne górują nad oczekiwaniami i wolą obywateli, gdy dyskusja o problemach miasta służy wprost do nagonki na konkretną osobę (z opozycji), do ataków personalnych. Niezgoda na argumenty "władzy" automatycznie generuje jej atak! To smutne i jakże dalekie od ideału społeczeństwa obywatelskiego.

A przecież już w 1505 roku, na sejmie radomskim, uchwalono konstytucję: "Nihil novi nisi commune consensu" – a więc - nic nowego bez zgody ogółu. Dzisiaj powiedzielibyśmy: "nic o nas bez nas"! (To z filmu dokumentalnego, tzw. "półkownika", którego bodaj nigdy nie pokazano w wersji oryginalnej: "Robotnicy 1971: Nic o nas bez nas". Realizacja: Krzysztof Kieślowski, Tomasz Zygadło).

Tak – nic o nas bez nas – to demokracja! W Raciborzu słowo to nabiera jednak innego znaczenia! Można śmiało powiedzieć: demokracja po raciborsku to… nie brzmi dumnie!

Leszek Wyka

Przypisy:

1.E.Nycz, L.Nowacka (red.), Animacja społeczno-kulturalna w mieście. Uwarunkowania - bariery - korzyści. R-rz, 2008, s. 10
2. http://vanessa.com.pl/ (z dnia 02.07.2010)
3. http://nowiny.pl/ (z dnia 26.05.2010)
4. http://vanessa.com.pl/ (z dnia 02.07.2010)
5. http://nowiny.pl/ (z dnia 26.05.2010)

»

No comments yet.

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl