RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

Grupa trzymająca kulturę…

Podczas swojego grudniowego wystąpienia z krytyką budżetu na rok 2014, pozwoliłem sobie na drobną uwagę odnośnie stanu raciborskiej kultury. Inspiracją był dla mnie artykuł przeczytany w Nowinach Raciborskich, w którym jedna z licealistek zamierzających opuścić po maturze miasto na stałe, stwierdziła, że „Racibórz nie ma dla mnie żadnej interesującej oferty kulturalnej, która mogłaby mnie tutaj zatrzymać”. Smutne to słowa, ale prawdziwe... Podczas wystąpienia zwróciłem uwagę na fakt, że Racibórz nie ma żadnej atrakcyjnej oferty kulturalnej czy rozrywkowej dla ludzi młodych, ale już dorosłych. Oferta miejska jest przyzwoita jeśli chodzi o dzieci i młodzież w wieku szkolnym (choć to raczej typowa, standardowa), następnie koncentruje się na seniorach (to grupa najliczniejsza, która ze względu na swoją specyfikę raczej już nie wyemigruje, ale za to odpowiednio kokietowana może stanowić żelazny elektorat zasiedziałych prezydentów)... natomiast zupełnie pomija ludzi młodych w wieku 25, 30, 35, 40, 45 lat. Wystarczy wejść do jakiejkolwiek instytucji kulturalnej czy zobaczyć galerię zdjęć z odbywających się tam imprez, by przekonać się o tym, że poza dziećmi i seniorami trudno uświadczyć widza w wieku młodym, aczkolwiek dorosłego, z wyrobionym gustem i określonymi potrzebami. Ci, którzy nie wyjechali jeszcze na stałe, swoje ambicje kulturalne muszą zaspokajać w innych miastach. I to jest realny problem, bo to są przecież w znacznej mierze ludzie tworzący firmy, robiący kariery, zajmujący kierownicze stanowiska, wprowadzający nowe rozwiązania, oczekujący możliwości decydowania o sobie, rozumiejący istotę społeczeństwa obywatelskiego i... osiedlający się w miastach, które mają im do zaoferowania coś więcej niż standard. To sól lokalnej gospodarki. Pytanie jakie powinny sobie zadawać mądre władze samorządowe, które wiedzą, że poza tworzeniem miejsc pracy miasto musi tworzyć swój klimat i specyfikę kulturalną, brzmi: jak zaspokoić oczekiwania ludzi najbardziej produktywnych, wymagających rozrywki i kultury oryginalnej, wysokiej jakości, a nie gustującej już ani w warsztatach tańca w stylu telewizyjnego You Can Dance, ani występach Wojciecha Młynarskiego z półplaybacku, ani też w operetkach czy spektaklach komediowych objazdowych teatrów? Najprostszym, a zarazem najtrudniejszym jak się okazuje sposobem odpowiedzi na to pytanie, jest wykonanie czynności bardzo prozaicznej: należy ich o to zapytać, a następnie stworzyć im rzeczywiste, a nie pozorowane warunki do rozwoju swoich ambicji. Ludzie, którzy czują i wiedzą, że mogą liczyć na wsparcie, sami skrzykną się w stowarzyszenia i zorganizują to czego im trzeba: być może będzie to cykl koncertów jazzowych czy muzyki świata, wspólne odkrywanie lokalnej historii, być może spotkania przy ambitnym teatrze alternatywnym, kursy gotowania ekologicznego, trudne rozmowy o sztuce współczesnej oraz sukcesywne wprowadzanie jej do przestrzeni publicznej. A być może coś zupełnie innego, o czym – nie boję się do tego przyznać – sam nie mam jeszcze pojęcia. To właśnie miałem na myśli, kiedy wskazywałem, że bardzo powinno niepokoić nas to, że w ciągu ostatnich 10 lat w Raciborzu nie powstało żadne stowarzyszenie kulturalne założone przez ludzi młodych, a dwie raciborskie imprezy kulturalne, które miały szansę na zaistnienie w skali międzynarodowej tj. festiwal „Ciało – Duch – Miasto” oraz Festiwal Muzyczny „wRacku” - upadły tylko dlatego, że nie miały szansy na poważne dofinansowanie. Poważne to znaczy takie, które nie opiera się na pięknych słowach w stylu „wiemy, wspomagamy, rozumiemy, cieszymy się i tralalala”, tylko jest porównywalne kwotowo z wydatkami jakie Pan Prezydent wydaje na organizację Spotkania Noworocznego dla swoich gości specjalnych, na jeden z koncertów odbywających się z okazji Dni Raciborza, czy na organizację Memoriału organizowanego przez swojego politycznego sprzymierzeńca z koalicji rządzącej. Mówienie o tym, że „stowarzyszenie X zyskuje duże wsparcie od miasta”, kiedy dostaje ono na kilkudniową imprezę 5-10 razy mniej niż kosztują imprezy kilkugodzinne organizowane siłami UM czy RCK, albo też robione przez swoich politycznych przyjaciół – trąci albo kompletnym brakiem znajomości tematu, albo kpiną. W mojej ocenie jest to kolejny dowód na to, że pieniądze na kulturę są w Raciborzu wydatkowane ściśle według „przynależności partyjnej”. Najwięcej daje się swoim, potem tym, którzy są neutralni i przynajmniej otwarcie nie krytykują, a reszta łapie się na przysłowiowe „listki figowe”. Na deser przestroga: „Artyści do pracowni, bo do polityki to My”. Tą śpiewkę znamy już z PRL-u. Zresztą, prezydent oznajmił oficjalnie na jednej z sesji, że nie będzie wspomagać imprez organizowanych przez jego politycznych konkurentów, więc zdaje się, że z takim uprawianiem „polityki kulturalnej” nawet się specjalnie nie kryje. Organizatorzy imprez o których wspominałem powyżej - co bardzo mnie smuci – żyją, pracują i działają dziś w większości poza Raciborzem i poza Polską. Czy to przypadek, czy następstwo takiej, a nie innej polityki prowadzonej przez władze Miasta Racibórz? Pytanie pozostawiam otwartym... W dniu dyskusji nad budżetem moje uwagi pozostały bez echa. To nic nowego. Okazało się jednak, że już po sesji – temat postanowili pociągnąć dziennikarze. Tak oto 1 stycznia dowiedziałem się z internetu, że Prezydent po pierwsze uważa, że wcale nie jest tragicznie (co racja to racja, w końcu pieniądze miejskie nie płyną póki co na zapasy kobiet w kisielu), a ASK upadł dlatego, że młodzi ludzie zajęli się polityką. Rozumiem, że prezydentowi chodzi o 30-letniego radnego Piotra Dominiaka... Czasami człowiek zastanawia się, czy na pewno zawsze warto rozmawiać. No bo jak tu rozmawiać w sytuacji, gdy Prezydent Miasta publicznie, podczas konferencji prasowej odprawia pogrzeb organizacji, która nie tylko wcale nie upadła, ale prowadzi projekty o wartości większej niż jakiekolwiek inne stowarzyszenie kulturalne z Raciborza i okolicy? Przypomnę, że ASK korzysta ze środków ministerialnych, szwajcarskich, europejskich, aplikuje o norweskie, o wojewódzkich nie wspominając, organizuje konferencje kulturalne na skalę wojewódzką, w których prelegentami są naukowcy i urzędnicy szczebla naczelnika Wydziału Kultury Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego (niestety rzecz dzieje się poza Raciborzem), wydaje kolorowe publikacje książkowe i mapy promujące kulturalne NGO-sy z terenu naszego subregionu, urządza liczne profesjonalne szkolenia („Szkoła Managerów Kultury”) dla działaczy sektora pozarządowego z terenu całego Śląska, prowadzi nowatorskie działania artystyczne („Puste Miejsce. Tu byli Żydzi”), własne badania („Monitoring Grantów Kulturalnych. Telewizja Internetowa”), akcje międzynarodowe („Sąsiedzi - A Je To. Rozwój Stosunków Polsko – Czeskich”), a dodatkowo ostatnio rozdawało nawet mikrogranty dla innych organizacji z naszego subregionu? Informacje o tym można znaleźć nawet w lokalnej prasie, nie trzeba się specjalnie naszukać. Jeśli stan świadomości głowy miasta w sprawach spraw kultury jest taki sam jak w sprawie Stowarzyszenia Kulturalnego ASK („Skoro nie wynajmuje siedziby od Urzędu Miasta, to znaczy, że nie istnieje”, podczas gdy w rzeczywistości ASK zrezygnowało z żebraniny w UM Racibórz i żegluje na o wiele szerszych wodach)... to o sensowną rozmowę może być naprawdę trudno. Zwłaszcza, że prezydent mówi o organizacji kierowanej przez jednego z radnych miejskich. Cóż, widocznie bardziej pasjonują go sukcesy radnych swojej koalicji, którzy zajmują się dzielnicowymi klubami piłkarskimi. A gdzie rozmowa o innowacjach, o sztuce współczesnej, o potrzebach kulturalnych młodych mieszkańców Raciborza? Przecież nie można wiecznie podniecać się raciborską mumią, bo wkrótce sami skończymy jak ona. A może raciborska kultura już wygląda tak jak ta mumia? Dawid Wacławczyk RSS Nasze Miasto

komentarze 2

»

  1. „Zmieniamy mundurki czy zmieniamy władzę?
    Wszyscy znamy stare powiedzenie „ nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”- i może mówi prawdę. Jeżeli nasi leoniadasi robią błędy w swej działalności polityczne, to może się czegoś nauczą. W pierwszej kadencji, a niektórzy w kolejnej, były wielkie ambicje i zapowiedzi, co zrobimy i co zbudujemy, co poprawimy i zmienimy najlepsze. W drugiej zaś kto wyciągnął wnioski, ze nie co za wiele obiecywać, bo i tak wybiorą. Po co tracić tyle kasy na wyborcze ulotki. Niemniej powtórzył obietnicę, że zrobi czego do tej pory nie zrobił. Mija druga albo kolejna kadencja, a tu wyborcy nie narzekają. Tylko w sklepie lub w barze przy regionalnym kuflu ktoś wlewa żale. Może jednak ktoś wyciągnie wnioski i poprawi swoje wyborcze banery. Tylko czy możemy jeszcze w nie wierzyć i wierzyć im naszym leonidasom. Tracimy powoli ducha obywatelskiej wiary i twórczości. My nie robimy nic bo nie możemy albo nam się nie chce, w końcu narzekać łatwo, zrobić gorzej. Mimo wszystko nie przestajemy szukać dochodów, płacimy podatki, nie unikamy płacenia należności, które leonidy podnoszą systematyczne co roku, wywiązujemy się z wszelkich opłat z nadzieją, że nasz narybek na tej ziemi znajdzie swój kąt. Tymczasem mam wrażenie, że nasze pieniądze są marnotrawione. Dajemy im pieniądze,, ale nie widzimy efektów ich dobrego wykorzystania. Absurdalnie są wydawane na rzeczy, które nie przynoszą naszemu miastu ani korzyści ani rozwoju. Obywatel narzeka, ale nic nie może więcej , wiec nie zaszkodzi. Niech żyje zatem obłuda i pozoracja służby. Kolejne pomysły stają się źródłem dziwnych a czasem nawet głupich komentarzy, ale jaki pomysł taka krytyka. Przykładowa galeria „Dworzec” przypominam nam co roku, że oni chcą coś zrobić tylko nie wiedza jak, z kim i za co. Lokale dworcowe pozamykane i puste jak inne obrazy w naszym mieście, puste miejsca po sklepach spożywczych, kosmetycznych monopolowych. Dobrze, że fryzjerów mamy więcej, bo Leonidas musiałby się zapisać do kolejki oczekujących, no i oczywiście taki Leonidas straszyłby swojego wyborcę swoim nie tylko politycznym lenistwem. Naszemu miastu potrzeba „kolorów” rynku, rynku pracy i agresywnej gospodarki. wart przytoczenia ruch społeczny Nasze Miasto ( http://nam-raciborz.pl), który realizuje projekt „Ożywiamy Racibórz”. Oby zdążyli, bo powściągliwość Leonidasów pozwoli nam co prawda spokojnie odejść na Jeruzalem , młodzi mieszkańcy tego iata będą przybywać tłumie tutaj ale tylko po to ,aby na ruinach miasta zapalić znicz pamięci a tym piastowskim mieście. Tak czasem żałuję, że na łamach naszych przyklaskowych gazet czy na antenie jedynie słusznej telewizji leonidasa, nie możemy być świadkami gorących sporów i mocnych konkretnych deklaracji,
    a przede wszystkich uchwał jak to jest w ukraińskim parlamencie. Nie rozijamy jedynie naszego zaplecza kulturalnego i sportowego, emeryci i tak nie muszą tyle szaleć , bo i nie mają za co. Róbmy trochę więcej konkretów . Budujmy dobre drogi do głównych szlaków transgranicznych a nie drogi do piekielnego ubóstwa. Te działania określiłbym jako pasywne działanie, zmianą mundurków bez marzeń, bezideowy zlepek pomysłów pozbawiony strategii gospodarczej. Wobec tego nawet nie ma co sprawdzać i dowiadywać się w jaki sposób Leonidas znalazł się w komitecie Regionalnej Polityki Miejskiej Województwa Śląski. Okazuje się, że to nie wybitne kompetencje, zdecydowały o powołaniu do „Komitetu”, a wystarczy tzw. „zasiadanie” (jak za starych, dobrych lat). Może się nasze towarzystwo Leonidasów trochę się zasiedziało?
    Pozdrawiam
    A.B.

    autor: student — 31 marca 2014 - 20:37

  2. GRUPA TRZYMAJACA WŁADZE
    LEONIDASY
    JUŻ NIEDŁUGO
    MLODZI WAS WY…..

    autor: student — 31 marca 2014 - 20:38

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl