RSS Nasze Miasto Racibórz

Przedsiębiorczy samorząd

Felietony

A jednak się wczołgał…

Wizja Raciborza, w której Prezydent Miasta biega na policję tłumaczyć się z tego, że jego własny dom stanowi źródło internetowego siania nienawiści, wydaje mi się smutna i żenująca... Mniej więcej rok temu... zakończyła się druga tura wyborów prezydenckich. Po ogłoszeniu szacunkowych wyników zostałem poproszony o komentarz przez dziennikarza Nowin Raciborskich, Pawła Okulowskiego. Powiedziałem wtedy, że „wygląda na to, że Mirosław Lenk wczołgał się ponownie na stołek prezydenta”. I nie, nie były to żadne emocje. Była to przemyślana i świadoma wypowiedź, której nie żałuję i za którą jestem do dziś odpowiedzialny. Posiadałem wówczas wiedzę, która pozwalała mi sądzić, że ta tzw. „demokratyczna wygrana” (co tak chętnie podkreśla M.Lenk) nie była wynikiem zdobycia uznania i zaufania mieszkańców (bo to urzędujący Prezydent Miasta robi w pierwszej turze), a wynikała ze skutecznego, celowego i świadomego rozpuszczenia wśród Raciborzan dwóch parszywych plotek. A przed plotką (o czym doskonale wiedzą z praktyki funkcjonariusze dawnych służb) nie da się skutecznie bronić. Pierwszą plotką była bajka o tym, że Anna Ronin „jest stworzona przez sektę”. Mirosław Lenk rozpuszczał ją świadomie, doskonale wiedząc o tym, że to nieprawda. Słyszałem ją z jego ust osobiście pomiędzy pierwszą a drugą turą wyborów. Kiedy odparłem, że Anna Ronin twierdzi, że to kłamstwo - usłyszałem, że „to i tak do końca drugiej tury już od niej nie odklei”. Świadkami naszej rozmowy było dwóch innych gentlemanów. Jeden z nich jest dziś radnym miejskim. Startował jako prawicowy opozycjonista, ale zaraz po uzyskaniu mandatu dołączył do obozu popierającego Mirosława Lenka. Nie mniej jednak pamiętam, że zawsze sporo mówił o prawdzie i honorze, w związku z czym nie mam wątpliwości, że w razie czego potwierdzi publicznie to co wtedy usłyszał. W pierwszym po wyborach wywiadzie (udzielonym Nowinom Raciborskim), Mirosław Lenk nie mógł się napłakać nad moimi słowami o „wczołganiu się na stołek”. Dowiedziałem się, że było to bardzo nieeleganckie, że mogłem dobrać inne słowa by złożyć mu gratulacje i że on ”nie posunąłby się do takiego zachowania względem przeciwnika politycznego”. Poważne słowa. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że kilka miesięcy później to on tłumaczył się organom ścigania z internetowych wpisów dokonywanych we własnym domu... brzmią one niezwykle cynicznie, nieprawdaż? Tymczasem pozostaję na swoim stanowisku. W moim odczuciu gratulacje składa się komuś, kto wygrał dzięki swoim walorom, umiejętnościom, kompetencji oraz dobrej kampanii. W tym wypadku... nie ma czego gratulować. Drugą wyjątkowo żenującą akcją była ulotka o charakterze narodowościowym, w tym wypadku anty-niemieckim skierowana przeciw Annie Ronin. Pomimo tego, że została ona wydrukowana w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy i rozniesiona do każdego domu... jakimś cudem udało się nie wykryć sprawcy. Oficjalnie nie wiemy zatem kto za nią stoi. Wiemy jednak, że Mirosław Lenk odciął się od niej dopiero na kilka godzin przed ciszą wyborczą tj. po 2 dobach od jej kolportażu, kiedy już swoje zdziałała. Kierowane przez niego służby także nie podjęły żadnej inicjatywy mającej na celu wykrycie sprawcy. Odpowiedź na interpelację klubu RSS Nasze Miasto w tej sprawie jest jałowa, nijaka i pokazująca zupełną obojętność Prezydenta w tej sprawie. Mniej więcej miesiąc temu... Anna Ronin, stojąc na pomniku raciborskiej głupoty, czyli na betonowej przystani nad Odrą, wezwała Mirosława Lenka do złożenia dymisji, przedstawiając długi raport, z którego dla mnie najistotniejszy jest punkt mówiący o tym, że jedno z ognisk internetowego hejtu znajduje się w prywatnym domu Mirosława Lenka. Z raportu tego wynika, że Mirosław Lenk (lub ktoś z jego domowników) został przyłapany na podżeganiu do nienawiści na tle religijnym, czego miał dokonywać właśnie przed drugą turą wyborów. Anna Ronin stwierdziła, że zostało to potwierdzone przez organy ścigania. Połowa miasta stwierdziła, że Ronin przesadziła i zrobiła zadymę będącą elementem swojej kampanii wyborczej do parlamentu. Druga połowa nie mogła uwierzyć w to, że Prezydent miasta może zniżyć się do poziomu aninomowego komentatora dyskutującego na argumenty nie mieszczące się w jakichkolwiek ramach uczciwej dyskusji. To potwierdzają fakty. Bez względu na ocenę polityczną Anny Ronin (a w wielu sprawach, także dotyczących treści jej wystąpienia na przystani, mam zdanie odmienne) – pokazała ona, że nie pozwoli wgnieść się w ziemię i nie będzie przechodzić do porządku nad zjawiskami patologicznymi. Naszym tj. opozycji grzechem jest często to, że wychodzimy z założenia, iż z betonem się nie wygra, ludzie i tak nie uwierzą, że już za późno, że „kogo to interesuje” itd. Anna Ronin nas zawstydziła. Powiedziała publicznie to, co przecież od kilku tygodni wiedziały już wcześniej media i rzesza samorządowców, ale jakoś nikt nie palił się do tego, by rzecz upublicznić. Nie można jej odebrać jednego – odwagi! Mniej więcej tydzień później... Mirosław Lenk zabrał głoś i... NIE ZAPRZECZYŁ tym zarzutom! Zagrał w stylu „A u Was to murzynów biją” i zamiast odnieść się do przedstawianych przez nią faktów, zmienił kierunek dyskusji i zapowiedział, że oddaje jej apel do wyjaśnienia prokuraturze. W sumie nie mamy pewności, czy to zrobił, bo żadnego zawiadomienia do dzisiaj nie upublicznił. Jako bliźniemu życzę mu powodzenia, choć sukcesu jakoś nie wróżę. Jeśli jako RSS Nasze Miasto zostaniemy poproszeni, z pewnością udostępnimy dowody na to, że relacje na linii Prezydent Raciborza Mirosław Lenk – niektóre lokalne media (jedna z gazet i telewizja), miały w okresie poprzedzającym zeszłoroczne wybory charakter co najmniej zastanawiający. W naszej ocenie – quazi korupcyjny. A dziś? Dziś dowiedzieliśmy się z prasy, że Anna Ronin wiedziała co mówi. Po uzyskaniu informacji potwierdzonych przez media - wygląda na to, że Mirosław Lenk dokonywał anonimowych wpisów i był w tej sprawie przesłuchiwany przez policję. Nie ma na dzisiaj postawionych zarzutów prokuratorskich, ale sprawa jest w toku i jej finał może być jeszcze różny. Swoją drogą – ciekawi mnie jak to mozliwe, że lokalna prokuratura i policja uznały, że czyny popełnione m.in. przez M. Lenka nie mają znamion czynu zabronionego, a jednocześnie, trochę wcześniej sprawdzały kto tych wpisów dokonywał (a można to robić tylko wtedy, gdy mamy do czynienia z przestępstwem). Ot, zagwozdka prawna. Ale mówiąc szczerze – kwestia prawnego finału tej sprawy to w mojej ocenie sprawa zupełnie drugorzędna. Fakty są wystarczająco żenujące.

Dawid Wacławczyk

prezes zarządu RSS Nasze Miasto

PS: jeśli wierzyć informacjom, które mówią o tym, że poza Prezydentem w sprawę internetowego hejtu zamieszane są też inne tzw. znane osoby (w tym poseł oraz dyrekcja jednej ze szkół) to... w raciborskiej polityce szykuje się dosyć intensywny grudzień. A obraz, który właśnie ukazuje się naszym oczom jest najzwyczajniej smutny, nawet dla opozycji...

komentarze 2

»

  1. Jezeli Raciborz wybral PiS, to co sie dziwic? Wystarczy spojzec na Warszawke, jakie tak kanty odchodza. I co? I nic! Poczekajmy do czasu, kiedy Pani Ronin zostanie przyklejona latka niemieckiej wtyki. Slask dla kaczora to przeciez „szwabia” i trzeba tam miec „swoich” !

    autor: Tomasz — 1 grudnia 2015 - 16:51

  2. Dawidzie, na policję z tym. Napewno się znajdzie jakiś paragraf na oszczerstwa i to jeszcze w trakcie kampaii

    autor: Nie LENKajcie sie — 1 grudnia 2015 - 17:46

Leave a comment [+]

Decydując się na korzystanie ze strony www.nam-raciborz.pl w jakiejkolwiek sposób (publikowanie opinii, komentarzy, zdjęć oraz innych materiałów) godzą się Państwo z poniższym regulaminem:

  • Zabronione jest publikowanie treści wulgarnych, obraźliwych, nawołujących do przemocy, nacjonalizmu, propagujących faszyzm i inne zabronione ideologie.
  • Zabronione jest publikowanie treści noszących znamiona agitacji politycznej bądź komercyjnej reklamy.
  • Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazywania wszelkich materiałów tekstowych i graficznych zawierających wyżej wymienione elementy. Zastrzegamy prawo do cenzury bądź wymazania materiałów tekstowych i graficznych bez podania przyczyny.
  • Każdy komentarz, który łamie regulamin, mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania materiałów tekstowych i graficznych nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Każdą wypowiedź, która narusza prawa osób trzecich mogą Państwo zgłosić naszemu administratorowi poprzez kontakt telefoniczny bądź mailowy. Po otrzymaniu zgłoszenia administrator niezwłocznie, najpóźniej w ciągu 48 godzin roboczych, indywidualnie podejmuje decyzję o ewentualnym ocenzurowaniu bądź wymazaniu wypowiedzi. Podczas dodawania wypowiedzi nasz system rejestruje numer IP komputera, z którego nadana została wiadomość. Numer ten w żadnym wypadku nie będzie publikowany, może być jednak przekazany organom ścigania jeśli te zwrócą się do nas w tej sprawie.
  • RSS Nasze Miasto dokłada wszelkich starań, by nie naruszyć praw autorskich majątkowych bądź osobistych innych osób. W razie gdyby naruszenia takie pojawiły się na stronie www.nam-raciborz.pl, w treści publikowanych materiałów bądź zdjęć, albo też zostały zawarte w komentarzach czytelników, prosimy o natychmiastowe powiadomienie poprzez e-mail: kontakt@nam-raciborz.pl